środa, 3 lutego 2016

Rozdział 32

Chciałam skoczyć . Wiedziałam, że to najlepsze  rozwiązanie. W ostatniej chwili Zayn mnie złapał w pasie. Spojrzał na mnie . Płakał. Moje serce krwawiło.
-Nie pozwolę ci się zabić, ale też nie wiem czy potrafię na razie być z Tobą. Dajmy sobie czas. Tak będzie lepiej.
-Czyli to konie?
-Na razie tak. Żegnaj Lucy
-Żegnaj Zayn-puścił mnie i odszedł. To koniec. Zostałam sama. Z dzieckiem. Louis pomógł mi zejść na dół. Nie była w stanie nawet myśleć. Cały czas płakałam. Dojechaliśmy do domu. W salonie stały walizki. Zapewne Zayn spakował moje rzeczy, w końcu to jego dom.
-Lucy-Camila mnie przytuliła a potem Soph. W tym momencie Zayn zszedł na dół.
-Możesz tu zostać ja wyjeżdżam.
-Nie to twój om. Daj mi 5 minut a zniknę z twojego życia na zawsze
-Nie chcę, żebyś znikała na zawsze. Przepraszam za to co powiedziałem na moście
-Okay. Rozumiem. Chcę twojego szczęścia a ze mną nie będziesz szczęśliwy
-Lucy to nie tak. Ja..-nie dałam mu dokończyć tylko poszłam na górę, żeby spakować swoje rzeczy. Łzy leciały mi po policzkach. To naprawdę koniec. Gdy zeszłam na dół Zayna już nie było.
-Lucy czy wy?
-To Soph. Opiekuj się Niallem. Mam nadzieję, że jak sobie wszystko przypomni to mi wybaczy
-Kocham Cię-przytuliłam ją
-Ja Ciebie też. Byłaś i jesteś nadal moją najlepszą przyjaciółką. Nigdy Cię nie zapomnę
-Mówisz jakbyśmy miały już się nie spotkać
-Może tak być
-Lucy nie mów tak. Na pewno jeszcze wszystko się ułoży. Jeszcze będzie razem a my będziemy Ci pomagać wychowywać dziecko-moja siostra mnie przytuliła
-Przepraszam Cię Camila
-Rozumiem. Nie chcę, żebyś wyjeżdżała ale też nie chcę, żebyś cierpiała. Kocham Cię
-Ja Ciebie też. Przekaż proszę Jamesowi ten list. On Ci wszystko wytłumacyz
-Dobrze
-Louis, Liam. Dziękuję wam za wszystko. Jesteś naprawdę cudowni. Kocham was-przytuliłam ich po kolei-Czas się pożegnać
-Odezwij się czasem. A jak nie to Cię znajdziemy-Louis pocałował mnie w policzek. Moje kąciki ust lekko uniosły się ku górze.
-Będę. Kocham was
-My Ciebie też-wyszłam z domu zalana łzami. Rozstanie z bliskimi są cholernie trudne, ale nie mogłam tu zostać nie teraz. Poszłam na cmentarz. Usiadłam nad ławce nad grobem mamy
-Oj mamo. Czemu Cię tu nie ma? Za szybko się poddałaś. Poradziłabyś mi co mam teraz zrobić, jak się zachować. Straciłam Zayna. Zostałam sama z dzieckiem. Dam radę sama. Jak myślisz?  Trochę się boję, ale jeśli raz mi się udało to drugi raz też powinno. Choć w sumie jedno dziecko już straciłam. Kocham Cię mamo-zapaliłam znicz i poszłam na grób Darcy. Obok jej grobu znajdował się grób Luke’a. Gdy zobaczyłam zdjęcie uśmiechniętej Darcy znowu zalałam się łzami. Tak bardzo mi jej brakuję. Pochować własną córkę to najgorsze uczucie ze wszystkich. Czujesz się taka bezbronna. Obwiniasz się, że to Ty nie popełniłaś błąd. I popełniłam. Gdyby była inna Darcy nadal by żyła. Ona umarła przeze mnie. Mam nadzieję, że tam na górze Luke  i moja mama się nią opiekują. Zapaliłam znicze i udałam się na grób rodziców Zayna. Siedział tam. Po policzkach leciały mu łzy. Zapaliłam znicz. W tym momencie spojrzał na mnie.
-Przepraszam Cię Zayn wiem, że to Ci nie przywróci rodziców ani siostry ale chcę, żebyś wiedział, że jest mi przykro.
-Okay. Potrzebujesz pieniędzy?
-Nie. Dam radę
-Zawsze możesz do mnie zadzwonić
-Dobrze. Żegnaj
-Cześć-odeszłam. Czyli jednak to koniec. Miałam nadzieję, że pobiegnie za mną, zawoła mnie i wtedy będziemy razem już na zawsze. Ale jednak to było złudzenie zwane dla pozoru marzeniem. Nawet nie wiem gdzie mam teraz iść. Nie mam kluczy do domu Harry’ego a nawet jeśli bym miała to nie chcę tam wracać za dużo wspomnień. TO wszystko jeszcze bardziej by mnie przytłoczyło. Zamówiłam sobie taksówkę na lotnisko. Po pewnym czasie przyjechała. W momencie, w którym wsiadałam ujrzałam Zayna. Stał przed bramą i patrzył na mnie. Mimo, że miałam ochotę pobiec do niego i rzucić mu się w ramiona, wsiadłam do taksówki.
-Dokąd jedziemy?-z moich myśli wyrwało mnie pytanie kierowcy
-Na lotnisko. Poproszę-spojrzałam w stronę miejsca, w którym stał Zayn. Mimo tego, że było ciemno. Jego oczy świeciły się od łez. Spojrzeliśmy na siebie ostatni raz po czym taksówka odjechała. Po jakimś czasie znalazłam się na wyznaczonym przez siebie miejscu. Zapłaciłam kierowcy i wysiadłam. Kupiłam bilet do Seatle. Samolot miałam za pół godziny. Po przejściu przez odprawę siedziałam już na swoim miejscu. Mój telefon poinformował mnie, że dostałam smsa
„Przepraszam za wszystko.  Nadal Cię kocham jak własną córkę. Mam nadzieję, że wybaczysz mi wszystko. Ja też nie chciałem śmierci twojej mamy. Kochałem ją.”
Nic mu nie odpisałam tylko wyłączyłam telefon. Samolot za chwilę startował. Jestem ciekawa jak sama dam sobie radę. Jak to dalej ze mną będzie. Czy kiedyś znowu będę z Zaynem. Jest tyle pytań, na które nie znam odpowiedzi, a bardzo chcę poznać
*~*

Obudziłam się rano w pokoju hotelowym. Gdy wylądowałam w nocy pojechałam do hotelu. Muszę sobie znaleźć jakieś małe mieszkanie. Ubrałam się i wyszłam z pokoju. Zaczekałam na windę. Zjechałam na dół i wyszłam z hotelu. Poszłam do sklepu naprzeciwko, żeby kupić najnowszą gazetę. Udałam się do parku. Trochę po drodze zabłądziłam ale z pomocą miły ludzi trafiłam na miejsce. Usiadłam na ławce i zaczęłam przeglądać ogłoszenia mieszkań. Znalazłam jedno, które przykuło moją uwagę. Nie za duży pokój w domku jednorodzinnym i niski czynsz. Jak dla mnie w sam raz. Wyjęłam telefon i wybrałam numer znajdujący się na ogłoszeniu.
-Hallo
-Dzień dobry. Ja dzwonię w sprawię ogłoszenia o wynajęcie pokoju
-Tak. Tak. Proszę przyjedź
-Dobrze
-Adres jest podany w ogłoszeniu. Prawda?
-Tak. Jak najbardziej
-Dobrze czekam na Ciebie
-Do widzenia
-Do widzenia
Rozmawiałam z jakąś starszą kobietą. Jak na rozmowę telefoniczną wydawała się bardzo miła. Wróciłam do hotelu po swoje rzeczy. Spakowałam swoje rzeczy i wymeldowałam się
-Przepraszam a mogła by mi pani powiedzieć jak daleko stąd jest ten adres-pokazałam jej adres na gazecie
-Jakieś pół godziny stąd. Zamówić Pani taksówkę?
-Poproszę
-Taksówka będzie za dziesięć minut
-Dziękuję-czekałam przed hotelem aż przyjedzie moja taksówka. Po chwili już w niej siedziałam. Zaczynam nowy rozdział w życiu. Mam nadzieję, że będzie on dobrze napisany

środa, 6 stycznia 2016

Post informacyjny

Cześć!
Zawaliłam na całej linii i jestem tego w pełni świadoma. Przepraszam. Ostatnio zbyt często was przepraszam i to mnie boli, że nie potrafię się wywiązać z umowy. Ale trzecia klasa gimnazjum nie jest taka prosta jak myślałam. Myślałam, że to będzie same powtórzenie z dwóch pierwszych lat w gimnazjum, ale się pomyliłam. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. Nie zawieszam ani nie usuwam blogów, bo nie miałabym po prostu serca to jest to co sprawia mi przyjemność, radość. I to właśnie mnie odpręża. Ale też boli mnie serce, gdy ciągle was zawodzę. Muszę teraz się przyłożyć do kartkówek, klasówek i wszystkiego co możliwe, żeby dostać się do wymarzonej szkoły. Jestem okropna wiem i możecie mnie znienawidzić za to. Chyba już wykorzystałam wszystkie możliwe szansy z waszej strony, ale proszę wybaczcie mi to po raz kolejny. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby powrócić do starej formy pisania i postaram się dodawać na bieżąco (pewnie teraz pomyślicie „ile razy tak mówiła, ale nigdy jej nie wychodziło) i rozumiem, ale nie skreślaj mnie tylko dlatego, że nie daję rady. Zrobię wszystko, żeby było okay. I proszę bądź ze mną. Jeśli was zawiodłam a na pewno to zrobiłam to przepraszam, ale naprawdę tego nie chciałam, bo gdyby chciała to pisanie nie było by tym co kocham
Przepraszam

czwartek, 24 grudnia 2015

Rozdział 31

Obudziłam się o 23:40. Zayn spał. Miał lekko rozchylone usta. Wstałam z łóżka i się ubrałam, po czym zeszłam na dół. W kuchni przy stole siedział Liam z Camilą.
-Nie wiem Liam. To moja siostra. Nie mogę jej tego zrobić
-Ona by tego chciała
-Nie wiem. Nie chcę, żeby mnie znienawidziła. Kocham ją najmocniej na świecie
-Wiem Camila. Wiem. Ale myślę, że Lucy zrozumie
-A Ty?
-Co ja?
-Nie boisz się, że Zayn Cię za to znienawidzi, w końcu to jest jego dziewczyna i matka jego dziecka
-Już z nim rozmawiałem. Uważa, że to dobry pomyśl
-Nie jestem pewna
-Przemyśl to. Uważam, że powinnaś to zrobić-schowałam się do łazienki, bo Liam z Camilą szli na górę. Oparłam się o drzwi. Oni mają rację powinnam wziąć odpowiedzialność za wypadek Niall. Wyszłam z łazienki. Napisałam kartkę Zaynowi a raczej wszystkim. Złożyłam ją na pół i zostawiłam na stoliku. Założyłam bluzę i wyszłam z domu
*Oczami Zayna*
Obudziłem się bez Lucy w łóżku. Spojrzałem na zegarek. 2:30.
-Zayn-do pokoju weszła Camila
-Co się stało?
-Lucy nie ma. Zostawiła list
-Jak to?
-Napisała „Przepraszam za wszystko. Żegnajcie”
-Cholera jasna-chciałem wstać, ale przypomniałem sobie, że jestem nagi.-Cam mogłabyś wyjść
-Po co?
-Muszę się ubrać-Camila spojrzała na podłogę, gdzie były moje rzeczy. Spuściłam wzrok a jej policzki zrobiły się czerwone. Uśmiechnąłem się pod nosem. Nic już nie powiedziała tylko zamknęła drzwi. Szybko założyłem bokserki i spodnie. Koszulkę zakładałem w drodze na dół
-Soph gdzie ona może być?
-Jak miała jakiś problem zawsze chodziła na most
-Żartujesz? Powiedz, że żartujesz
-Niestety nie-wyszedłem z domu i wsiadłem do samochodu. Ruszyłem jak najszybciej mogłem. Dojechałem pod most. Siedziała tam. Za mną przyjechał Liam i Louis. Wbiegłem na górę
-Lucy-spojrzała na mnie. Po policzkach spływały jej łzy a w ręku miała broń-Nie rób tego
-Nic nie rozumiesz-zrobiłem krok w jej stronę-Nie podchodź
-Dobrze już-Louis i Liam stanęli za mną-Czego nie rozumiem?
-To ja powinnam być na miejscu Harry’ego. To ja powinnam ponieść karę. Wiem, że chcecie, żebym to ja poszła siedzieć a nie Harry. Macie rację, on jest niewinny. To jest kurwa moja pieprzona wina. Czemu wcześniej tego nie zrobiłam? Czemu moja mama musiała mnie uratować?
-Lucy. Nikt nie chcę, żebyś poszła siedzieć a w szczególności ja. Skąd w ogóle to wywnioskowałaś
-Słyszałam rozmowę Liama z Camilą. To koniec Zayn-spojrzała mi prosto w oczy
-A co ze mną? Co z naszym dzieckiem?  Chcesz zostawić Camilę, Jamesa, Harry’ego i mnie? Lucy całe życie żyłem bez Ciebie. Nie pozwól mi żyć bez Ciebie
-Przepraszam. Ale nie potrafię. A co jeśli nasze dziecko też będzie chore. Nie przeżyję drugiej śmierci mojego dziecka. A co jeśli nie dam rady?
-Dasz radę. Damy radę
-Lucy. Smith dał Camili list i poprosił, żeby Tobie go przekazała
*Oczami Lucy*

Liam podał mi list i za chwilę wrócił na miejsce, w którym stał. Wyjęłam list z koperty. To jest pismo Mamy.
„Droga Lucy,
Tak bardzo chciała Cię przeprosić, za to, że nigdy nie powiedziałam Ci prawdy odnośnie twojego ojca. Po prostu bała się, że mnie znienawidzisz. Jeśli czytasz ten list to znaczy, że ja nie żyje a Ty obwiniasz Nicka. Przepraszam Cię córeczko. Ale wiedz, że to nie on mnie wtedy zabił. Wtedy w samochodzie kłóciliśmy się to prawda, ale to była moja szansa na łagodną śmierć. Sprowokowałam go do kłótni. Gdy trafiłaś do ośrodka dowiedziałam się , że umieram. Miałam raka. Żadna chemia ani leczenie nie pomagało. Zostało mi tylko czekać na śmierć. Tamtego dnia jechaliśmy do szpitala. Nie chciałam, żebyście cierpieli, więc powiedziałam mu wszystko. Wtedy nie zapanował nad kierownicą. Zanim straciłam świadomość o potem zmarłam kazała mu przenieść mnie na miejsce kierowcy a jemu uciekać. Nie chciałam was pozbawić drugiego rodzica. Pamiętasz jak chciałaś się zabić? Gdy Cię zobaczyłam serce mi stanęło. Bałam się, że za późno przyjechałam i że Cię straciłam na zawsze. Na szczęście przeżyłaś. Pamiętaj skarbie Camila żyje. Zawsze będzie żyła w naszych serca, choć ja i tak wiem, że któregoś dnia ją znajdziesz. Żałuję, że nie poznałam wnuka albo wnuczki. I tak wiem, że będzie silne tak samo jak jego mama. Mam nadzieję, że któregoś dnia mi wybaczysz. Pamiętaj, że Cię kochałam, kocham i zawsze będę kochać
Mama”
Ona wiedziała, że umrze, że niedługo to nastąpi. Nie chciała cierpieć
-Twoi rodzice zginęli, bo moja mama chciała umrzeć
-Nie rozumiem
-Miała raka. Umierała. Nie chciała cierpieć i spowodowała ten wypadek celowo. Nie chciała żebyśmy my cierpieli
-Ale jak to?
-Twoi rodzice zginęli przez przypadek. Twoja siostra miała rację, oni zginęli przeze mnie i moją mamę. Mogę  Cię jedynie przeprosić, choć i tak wiem, że to nie przywróci Ci rodziców ani siostry. Wiem co czujesz. Jest mi strasznie przykro
-Nie Ty nie wiesz co ja czuję. Moi rodzice zginęli tylko dlatego, że twoja mama nie chciała cierpieć. To jest kurwa nie logiczne. A moja siostra zabiła się tylko dlatego, że myślała, że to przez nią. Twoja mama odebrała mi rodzinę. A twój ojciec chciał mnie zabić. Gratuluję rodziny. Myślisz, że jak pochowałaś córkę to teraz cały świat się nad  Tobą będzie użalał. Czułaś się kiedyś tak jak ja w tym momencie?
-Nie
-No właśnie
-Przepraszam
-Za?
-Za to, że żyję-podniosłam się i  go pocałowałam
-Coo?
-Żegnaj Zayn






WESOŁY ŚWIĄT!!!!
Postanowiłam zrobić wam taki prezent na święta. Ale musiałam podzielić go na dwie części. Przepraszam.. Po prostu nie dałabym rady dziś na sześć blogów wstawić rozdziały. Jutro będzie część druga świątecznego prezentu
Życzę wam radosny, spokojny świąt
Dużo prezentów od świętego  Mikołaja
Udanego sylwestra
I spełnienia marzeń
(bo wystarczy w nie uwierzyć a na pewno się spełnią)
Kocham was

sobota, 5 grudnia 2015

Post informacyjny

Na początku przepraszam z całego serca. Jest mi cholernie przykro, że was zawiodłam.
Sześć blogów przy trzeciej klasie gimnazjum to nie lada wyzwanie, ale nie, niczego nie zawieszam, nie usuwam. Tylko proszę zrozumcie mnie.
Kiedyś już to napisałam, nie wiedząc, że to jest cytat Skayfallgirl (po prostu ktoś mi go powiedział i zapamiętałam), więc teraz znowu go zacytują "Kiedy piszę, piszę dla siebie. Kiedy publikuję, publikuję dla was".
Dlatego proszę piszcie komentarze pod rozdziałami. Wystarczy typu "Fajny rozdział" ale jeśli wam się coś nie podoba, coś źle napisałam napiszcie to. Jestem amatorkom, która popełnia błędy. Wszystkie komentarze są dla mnie motywacją. Proszę, bo jeśli nie to chyba nie ma sensu moje dalsze pisanie
Postaram się dzisiaj coś wstawić, ale niczego nie obiecuję

środa, 11 listopada 2015

Rozdział 30

-Kurwa mać-wybiegłam z sali
-Harry już pojechał do niego
-Czyj to motor
-Nie wiem-wsiadłam na motor. Kto zostawia kluczyki. Zayn wyszedł ze szkoły, chciał mnie powstrzymać, ale już ruszyłam. Jechałam bardzo szybko. Dojechałam szybciej niż Harry samochodem. Na środku toru stał tłum. Podbiegłam. Zobaczyłam wywrócony motor Nialla. Niech to nie będzie prawda
-Niall-krzyknęłam, gdy zobaczyłam jak leży na ziemi. Ściągnęłam mu kask i sprawdziłam puls, był wyczuwalny
-Dzwoń po pogotowie
-Popierdoliło Cię. Zamknął nas
-Ciebie zaraz nie będą musieli zamykać, bo Cię zabiję
-Pogotowie już jedzie-Harry uklęknął obok mnie-Powiem, że to mój tor
-Oszalałeś tak? Zamkną Cię. Ja muszę wziąć na siebie winę
-Ty musisz o siebie dbać, bo jesteś w ciąży
-Potrzebuję Cię-pogotowie zabrało Nialla. Pojechaliśmy za karetką. W między czasie zadzwoniłam do reszty. Spotkaliśmy się w szpitalu. Operacja Niall trwała już dwie godziny
-A co jeśli on nie przeżyję-Soph się już załamała
-Nie mów tak-Harry ją przytulił
-To jest moja wina-upadłam na ziemię-To jest kurwa moja pieprzona wina-zaczęłam płakać. Lekarz wyszedł z sali a Zayn pomógł mi wstać
-Udało się zatamować krwotok. Pan Horan ma połamane żebra i nogę. Może wystąpić poważna amnezja
-Ale przeżyję?-spytał Liam
-Tak. Jego stan jest stabilny. Mam jeszcze jedną wiadomość. Niestety musiałem wezwać policję. Przykro mi
-Trzeba ustalić jedną wersję zdarzeń
-To jest mój tor. Wy nie macie z tym nic wspólnego. Poprosiłem Nialla, żeby się tym razem ścigał za mnie. Wy ani razu się nie ścigaliście
-Harry nie. Nie możesz ja muszę ponieść kare
-Ty musisz opiekować się dzieckiem
-Dzień dobry-obok nas stanęło dwóch policjantów-Mamy do państwa parę pytań. Wiecie może, kto urządzał te wyścigi
-Ja. Dzisiaj wyjątkowo poprosiłem Niall żeby się ścigał za mnie, bo musiałem załatwić sprawy na mieście
-Dobrze w takim razie resztę wyjaśnimy sobie na komendzie- jeden z policjantów zakuł Harry’ego w kajdanki. Przytuliłam go.
-Przepraszam-wyszeptałam
-Nie przepraszaj. Zajmijcie się Niallem. Zadbaj o siebie. Zayn opiekuj się nią
-Musimy już iść
-Kocham Cię Lucy-policja wyprowadziła Harry’ego. Zayn mnie przytulił. Za dużo tego wszystkiego jak na jeden dzień. Ciąża. Oświadczyny. Rozmowa ze Smithem. Wypadek Nialla. Aresztowanie Harry’ego. Co się jeszcze dzisiaj wydarzy złego? Weszliśmy do sali Nialla. Soph siedziała przy jego łóżku. Płakała. Trzymała go za rękę. Niall powoli otworzył oczy
-Niall-Soph go przytuliła a on nie pewnie odwzajemnił jej uścisk
-Kim jesteś?-spytał niepewnie
-Nie pamiętasz mnie?
-Przepraszam, ale nie
-Lekarz mówił, że może wystąpić amnezja
-Jak się nazywam?
-Niall. Niall Horan. Ja jestem Soph. To jest Lucy, Zayn, Louis, Liam i Camila. Gdzie jest Harry?-Soph spojrzała na mnie
-Wziął całą winę na siebie. Zabrała go policja. Pójdzie siedzieć za coś czego nie zrobił. Poświęcił swoje życie dla mnie. Niall tak strasznie Cię przepraszam. To moja wina. Mogła Cię bardziej upilnować, żebyś nie pojechał na ten pieprzony wyścig. Nie powinieneś tu leżeć tylko ja. A Harry nie powinien siedzieć za mnie. Przepraszam, że zawiodłam was wszystkich-Soph podeszła do mnie
-Nie mów tak. Nikogo nie zawiodłaś. Rozumiesz. Harry wziął na siebie całą winę, żeby Cię chronić, bo jesteś jego siostrą i obiecał Cię chronić. A Niall leży tu przeze mnie, bo za późno mu powiedziałam, że go kocham. Weź się w garść, nosisz w sobie dziecko i ono czuje to samo co jego mama. Więc nie pozwól mu się martwić-przytuliłam ją. Do Sali wszedł lekarz. Kazał nam wyjść. Pojechaliśmy do domu. Od razu poszłam do swojego pokoju.
*Oczami Zayna*
Lucy strasznie przeżyła wypadek Niall i aresztowanie Harry’ego. Miesiąc temu pochowała przyjaciela i córkę a teraz widziała jak jej brata zabiera policja. Muszę być przy niej. Zrobiłem jej obiad i zaniosłem do pokoju. Leżała na łóżku i płakała.
-Kwiatuszku przyniosłem Ci obiad-odwróciła się i wytarła łzy, które spływały jej po policzkach. Usiadła a ja ją przytuliłem
-Zayn
-Tak
-Nie zostawisz mnie
-Nigdy. Za bardzo Cię kocham, żeby Cię zostawić
-To wszystko dla mnie za dużo. To ja powinnam być na miejscu Harry’ego albo Nialla
-Nie mów tak. To nie jest twoja wina-przytuliłem ją jeszcze mocniej. Wiem, że teraz tego potrzebowała. Moja mała Lucy zawsze brała na siebie całą winę. Tak bardzo mi jej szkoda. Tyle w życiu przeszła. Teraz gdy nosi w sobie nasze dziecko powinna być szczęśliwa a nie płakać.-Zjedz obiad-podałem jej talerz.  Gdy zjadła odstawiła talerz na szafkę i się położyła robiąc mi miejsce. Położyłem się obok niej przytulając ją do siebie
-Dziękuję Ci Zayn za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Tyle Ci zawdzięczam a Ty mi co?
-A Ty nosisz moje dziecko i mnie kochasz. To najważniejsze
-Naprawdę?
-Tak. Pomyślałem sobie, że może gdzieś wyjedziemy
-Gdzie?
-Do Brandford
-Tylko nie tam. Za dużo złych wspomnień
-No to może do Nowego Jorku albo gdzieindziej. Byle by zacząć nowe życie. Wszystko od początku. Tylko Ty, ja i nasze dziecko. Wiem, że na początku będzie ciężko, bo wspomnienia będą wracały, ale damy sobie radę
-Nie wiem Zayn. Teraz wyjechać? A co z Harry’m? A Niall? Nie mogę zostawić Camili
-Obiecałem Harry’emu się tobą zająć. Tam  byłoby najlepiej
-Nie wiem sama
-Zastanów się. Nie będę na Ciebie nalegał, ale ja uważam, że to dobry pomysł. Obiecaj mi, że się zastanowisz
-Dobrze. Obiecuję

sobota, 17 października 2015

Rozdział 29

Wysiadłem z samochodu i oparłem się o maskę. Lucy położyła rękę na moim ramieniu
-Przepraszam. Nie jestem pewna, ale okres mi się spóźnia prawie miesiąc, mam mdłości-spojrzałem prosto w jej oczy. Podniosłem ją i zakręciłem wokół  własnej osi
-Będę tatą-posadziłem ją na masce i złączyłem nasze usta w pocałunku. Położyła ręce na moim karku
-Nie jesteś zły?
-Żartujesz? Cieszę się. Będę tatą
-Ale to nie jest pewne
-Jedziemy do lekarza
-Teraz
-Tak teraz. Muszę zobaczyć czy nie zrobiłem mu krzywdy w nocy-wsiedliśmy z powrotem do samochodu i pojechaliśmy do lekarza
-Myślałam, że będziesz zły
-Cieszę się jak nie wiem co. Kocham Cię
-Ja Ciebie też kocham-zaparkowałem pod przychodnią. Weszliśmy do środka. Lekarz zgodził się przyjąć Lucy. Zrobił jej USG. Siedziałem przy niej i trzymałem jej dłoń
-Zgadza się. Jesteś w ciąży. Piąty tydzień-lekarz pokazał nam na monitorze małą fasolkę, która jest naszym małym skarbem. Pocałowałem ją w dłoń. Po 15 minutach wyszliśmy z gabinetu.
-Będę tatą-krzyknąłem aż wszyscy się na mnie spojrzeli.
-Przetań-Lucy mnie uciszyła. Pocałowałem ją
-Niech wszyscy wiedzą, że jestem najszczęśliwszym facetem na świecie-pojechaliśmy do szkoły. Akurat w środku pierwszej lekcji. Otworzyłem drzwi Lucy. Jeszcze raz ją pocałowałem
-Muszę coś załatwić
-Zayn gdzie Ty jedziesz?
-Później Ci wszystko wyjaśnię. Będę na drugą lekcję
-Okay
*Oczami Lucy*
Zayn odjechał a ja usiadłam na ławce. Położyłam rękę na brzuchu. Uśmiechnęłam się. Ze szkoły wyszedł James, Harry, Niall, Liam, Louis, Soph, Camila i jakaś dziewczyna
-Gdzie byliście?-spytał Harry
-Musieliśmy coś załatwić
-A gdzie Zayn?
-Też bym chciała wiedzieć. A wy co na lekcji nie jesteście
-Nudy
-Tylko rodzeństwo mi demoralizujecie. A Ty pewnie jesteś dziewczyną Jamesa
-Tak. Lee
-Lucy-Zayn zaparkował swój samochód. Wysiadł z niego i uklęknął przede mną.
W ręku miał czerwone pudełeczko w kształcie serca. Otworzył je, a w nim był śliczny pierścionek zaręczynowy.
-Czy Ty Lucy Smith wyjdziesz za mnie?
-Tak. Tak. Tak-Zayn założył pierścionek na mój palec. Wstał i podniósł mnie do góry. Pocałowałam go. Wszyscy bili nam brawo. Postawił mnie na ziemi. Rękę położył na moim brzuchu
-To będzie Frank
-Nie bo Franky
-Czekaj. Jesteś w ciąży
-Yhm…
-I teraz mi to mówisz?-Soph mnie przytuliła
-Bo przed chwilą się o tym dowiedziałam
-Niech będzie. Gratuluję-dziewczyna przytuliła też Zayna. Wszyscy nam pogratulowali. Dzwonek zadzwonił
-Lekcja z ojcem-powiedział James
-Fajnie-odpowiedziałam. Poszliśmy do szkoły. Weszliśmy do sali
-Spóźnieni -powiedział nauczyciel-Horan, Styles, Tomlinson, Payne, James i Kayle-spojrzał na mojego brata i jego dziewczynę-Usiądźcie- weszłam z Zaynem do sali. Wszyscy się na nas spojrzeli. Na biurku siedziała dziewczyna mojego „ojca”
-Przepraszamy za spóźnienie- powiedziałam
-Lucy-spojrzał na mnie
-Czy moja siostra może zostać na lekcji-przede mną stanęła Camila
-T.tak oczywiście- zająkał się. Uśmiechnęłam się pod nosem. Poszliśmy do ławek. Cami usiadła przede mną. Całą lekcje nie słuchałam. Wiedziałam, że po lekcji będzie chciał ze mną, Jamesem i Camilą rozmawiać
-Zabiję Cię-powiedział Niall
-Za co?
-Bo mi do szkoły kazałaś iść
-Ja?
-Tak
-Nie. Ja powiedziałam, że ja wracam do szkoły a was nie zmuszałam-dzwonek zadzwonił
-W końcu-powiedział Louis. Do mojej  ławki podszedł nauczyciel
-Zostań z Jamesem i Camilą
-Zostać?-spytał Zayn
-Tak-podeszliśmy w czwórkę do biurka
-Co on tu robi-wskazał na Zayna
-To samo co ona
-My bierzemy ślub
-My też
-Dobrze. Camila-chciał ją przytulić ale Cam go spoliczkowała
-Zabiłeś mamę. Nie wierzysz, że żyłam
-James też nie-chciał się bronić
-Ale on nie jest takim sukinsynem jak Ty
-Uważaj na słowa
-Nie mów mi co mam robić. Nie jesteś moim ojcem
-Lucy wasza mama mnie zdradziła, ale to nie znaczy, że nie kocham was tak samo
-Kochałeś ją?-spytał James
-Tak
-To dlaczego ją zabiłeś-James wyszedł z sali
-Nastawiasz własne dzieci przeciwko mnie
-Nie ja po prostu ich nie okłamuję
-Camila możesz wyjść
-Nie
-Cami idź
-Okay
-On też
-Zayn wyjdzie jak ona też
-Kochanie
-Już idę
-Będę stał za drzwiami-oboje wyszli
-Nie zabiłem twojej mamy
-Nie wierzę Ci. Wtedy co mama zginęła, byłeś z nią w samochodzie. Wiozłeś ją do lekarza, bo źle się czuła. Nie była w stanie prowadzić. A tak nagle znalazła się na miejscu kierowcy. Myślisz, że nie wiem. Przez Ciebie zginęli niewinni ludzie
-Kto?
-Rodzice Zayna. Nie ujdzie Ci to. Zayn chcę się zemścić. A ja mu pomogę
-Lucy błagam uwierz mi, nie zabiłem twojej mamy-drzwi od sali się otworzyły. Do środka weszła Soph
-Niall pojechał na wyścigi

sobota, 3 października 2015

Rozdział 28

Obudziłam się wtulona w Zayna. Potrzebowałam jego bliskości. Pocałowałam go w policzek i wstałam z łóżka. Założyłam jego koszulkę i poszłam do pokoju Darcy. Usiadłam na jej łóżku a do ręki wzięłam jej zdjęcie. Łza spłynęła po moim policzku prosto na zdjęcie. Tak mi jej brakuję. Mam nadzieję, że Luke dobrze się nią opiekuje. Nawet nie wiem kiedy do pokoju wszedł James z Camilą. Cam położyła głowę na moim ramieniu a James złapał mnie za rękę.
-Ma twoje oczy-Cami wytarła mokry ślad
-I uśmiech-dodał James-Cała była do Ciebie podobna. Miała twój charakter a Ty odziedziczyłaś go po..
-Mamie. Wiem. Czemu Ci których tak mocno kochamy odchodzą?
-Nie wiem. Ale pamiętaj masz nas
-James ja przepraszam za to jak Cię traktowałam
-Rozumiem i nie mam do Ciebie pretensji
-Kocham was. Wiecie
-My Ciebie też
-Chodźcie zrobię śniadanie-wyszliśmy z pokoju. James z Cam zeszli na dół a ja zajrzałam do Zayna. Spał słodko. Uśmiechnęłam się na ten widok. Zeszłam na dół. Mój brat robił kawę
-Zrobić Ci?
-Poproszę-podał Cam kubek a potem zrobił mi
-Dzięki-upiłam łyk i odstawiłam kubek na blat. Wyjęłam patelnie i wszystkie potrzebne rzeczy do zrobienia naleśników. W między czasie do kuchni przyszedł Harry
-A cóż to się stało, że Lucy robi śniadanie
-Zabawny-Jamesowi zadzwonił telefon
-Hej..Teraz..Bardzo kusząca propozycja..Dobrze..Ja też
-Kto to?-spytałam
-Muszę lecieć
-Pytam się kto to?
-Oj Lucy
-Jestem starsza, więc musisz mi odpowiedzieć
-Tylko o dziesięć minut
-Zawsze coś
-Do dziewczyny
-Masz dziewczynę?
-Tak. Już serio muszę iść. Papa
-Chcę ją poznać-chyba już nie usłyszał
-Nie. Życie jest beznadziejne. Ty masz Zayna. On ma jakąś dziewczynę. A ja?-Cam położyłam głowę na stole
-Na pewno znajdziesz chłopaka. Nie bój się. Jesteś bardzo ładną dziewczyną-Liam pogłaskał ją po plecach
-Serio?-spojrzała na niego. Wytarł łzę z jej policzka. Zbliżył swoją twarz do jej twarzy. Rzuciłam nożem tak, żeby przeleciał między ich głowami
-Nie radzę-poszłam po nóż
-A co mi zrobisz?-jedną ręką oparłam o stół a w drugiej trzymałam nóż, przed jego twarzą
-Tym nożem pozbawię Cię, najcenniejszego skarbu-nie wiedział o co chodzi, więc spojrzałam na dół. Momentalnie zakrył kroczę rękoma
-Ona nie żartuję-do rozmowy wtrącił się Harry
-Siostra masz dobry rzut, ale co by było gdybyś nie wycelowała dobrze
-Nie ma takiej możliwość. Ona zawsze dobrze celuje-Harry wypił moją kawę. DO kuchni wszedł Niall, Louis, Soph i Ellie
-A Ty na serio to zrobisz?-spytał mnie Liam
-Jak ją skrzywdzisz to tak
-Co nas ominęło?-spytał Louis
-Lucy, chce pozbawić Liama najcenniejszego skarbu, a ja nie wiem o co chodzi-Harry się uśmiechnął. Niall z Louis'm się zaśmiali, bo domyślili się o co chodzi.
-Słuchaj Camila. Lucy chcę pozbawić Liama-zaczął Louis
-Odetnie mi chuja
-Jednak wolałam nie wiedzieć-poczułam ręce na swojej talii. Zayn pocałował mnie w ramię
-Dzień dobry kochanie
-Byłaś cudowna-wyszeptał mi do ucha
-Tylko następnym razem nie pytaj mnie pięć razy czy jestem pewna, bo się rozmyśle
-Dobrze Kwiatuszku
-O czym wy tak szepczecie?-spytał Niall
-O Tobie-postawiłam talerz z naleśnikami na stole. Każdy wziął po dwa naleśniki. Usiadłam na kolanach Zayna. Raz on mnie karmił a raz ja jego. W między czasie się całowaliśmy
-Dzisiaj wyścig-powiedział Harry
-Kto się ściga?-spytałam
-Ja
-Niall myślę, że to zły pomysł. Trzeba z tym skończyć tam jest coraz niebezpieczniej
-Ostatni raz. Lucy. Proszę. Daj mi ostatni raz wygrać
-Nie wiem Niall
-Lucy ma racje. Trzeba z tym skończyć
-No dobra. Niech wam będzie
-Niall nie obrażaj się
-Nie obraziłem się
-Idziemy dziś do szkoły?-spytał Louis na zmianę tematu. Może to i dobrze
-Tak, znaczy ja idę a wy jak chcecie
-My też pojedziemy. Fajnie było być postrachem szkoły i jak każda laska wskakiwała Ci do łóżka-powiedział Harry
-Ty postrachem szkoły? Raczej Lucy nim była-Harry rzucił w Soph naleśnikiem. Zaśmiałam się
-Idę się naszykować-powiedziałam i wstałam z kolan Zayna. Poszłam do łazienki.Umyłam się i uczesałam. Zrobiłam lekki makijaż i przebrałam się. Gdy zeszłam na dół wszyscy byli już gotowi. Wsiedliśmy do samochodów i pojechaliśmy do szkoły
-Kocham Cię Lucy
-Ja Ciebie też kocham Zayn-Muszę mu powiedzieć o moich przypuszczeniach. A jeśli okażą się prawdą. Boję się, że mnie zostawi
*Oczami Zayna*
Lucy była jakaś inna. Taka cicha. Zamknięta w sobie. Ciągle nad czymś myślała
-Zatrzymaj samochód
-Dlaczego?-trochę mnie to zdziwiło. Może jednak nie jest jeszcze gotowa na to, żeby iść do szkoły
-Proszę zatrzymaj
-Dobrze-zjechałem na pobocze
-Musimy porozmawiać
-Lucy co się stało?-spojrzałem na nią. Jej wzrok był skierowany przed siebie
-Nie jestem pewna
-Mów
-Myślę, że
-Przejdź do konkretów-spojrzała mi w oczy
-Jestem w ciąży