środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 8

*Oczami Harrego*
Podjechałem pod Monster. Wbiegłem do środka i szukałam mojej siostry. Nie mogłem jej znaleźć. Poszedłem do baru
-Mike gdzie jest Gemma??-spytałem go
-Tam-Mike wskazał mi pacem stolik przy którym siedziała Gemma i jakiś dwóch facetów
-Dzięki-ruszyłem w tamtym kierunku
-Styles-usłyszałem głos zza swoich pleców. Odwróciłem się i zobaczyłem Nialla-I co znalazłeś ją??-spytał
-Tak, chodź-podeszliśmy do stolika. Jeden facet wlewał do buzi mojej siostry drinka a drugi podwiał jej sukienkę
-Zostaw ją kurwa-odepchnąłem tego co podnosił jej sukienkę, a Niall zabrał drinka z rąk drugiego
-A co Ci stary chodzi??-spytał jeden z nich
-Nie będziesz się do niej dobierał, popieprz sobie inną-uderzyłem go. Przewrócił się na ziemię a ja go nadal biłem
-Harry zostaw go-Gemma próbowała mnie od niego odciągnąć. Koleś był prawie nie przytomny
-Stary zostaw go już. Zrozumiał, że ma się trzymać od Gemmy z daleka
-Jeszcze raz zobaczę, że dobierasz się do niej a Cię zajebie. Zrozumiałeś-koleś pokiwał lekko głową a tamten drugi gdzieś uciekł. Chyba się przestraszył. Złapałem Gemmę za rękę i wyprowadziłem ją z klubu
-Co Ty odstawiasz??-wydarła się na mnie
-To teraz tak się dziękuje za uratowanie życia
-Ty mnie życia nie uratowałeś
-Nie tylko uchroniłem Cię przed zgwałceniem
-Jakim zgwałceniem. A co Ci chodzi. Przez Ciebie mogę stracić pracę
-Nie wiedziałem, że moją siostra pracuje jako dziwka
-Nie twój zasrany interes. A zresztą jestem już pełnoletnia i mogę robić co mnie się żywnie podoba
-Wsiadaj do samochodu i mnie nie denerwuj
-Nie mów mi co mam  robić. Przypominam Ci, że jestem od Ciebie starsza o dwa lata
-A zachowujesz się jak gówniara. Wsiadaj i nie dyskutuj ze mną-Gemma tylko fuknęła i wsiadła do samochodu-Grzeczna dziewczynka. Niall dzięki, że mi pomogłeś. Jedź już do domu i zaopiekuj się Soph, bo pewnie przeżywa wypadek Lucy zresztą jak my wszyscy
-Okay. Trzymaj się-Niall ruszył do swojego samochodu, a ja okrążyłem swój, że by wsiąść. Gdy wsiadłem od razu ruszyłem. Pół drogi jechaliśmy w ciszy a mnie ciągle nurtowało jedno pytanie. Czemu Gemma została dziwką. Nie wytrzymałem i się jej spytałem
-Możesz mi powiedzieć czemu jesteś dziwką??
-Już Ci powiedziałam, nie Twój zasrany interes
-Gemma masz mi w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie
-Nie muszę. Nie wiem po jakiego po mnie przyjeżdżałeś
-Bo się o Ciebie martwię. Powiesz mi w końcu dlaczego zostałaś dziwką??
-Bo nie mam pieniędzy. Matka wywaliła mnie z domu
-Trzeba było powiedzieć to bym Ci pożyczył
-Tak już to widzę. Przecież dla Ciebie liczy się tylko Lucy. Odkąd się dowiedziałeś, że jest naszą siostrą dla mnie nie masz już czasu, bo na świecie najważniejsza jest Lucy, Lucy i Lucy. Nikt inny się nie liczy
-Możesz przestać-wydarłem się na nią
-A no tak nie można powiedzieć złego słowa na temat twojej Lucy, bo ona jest aniołkiem
-Dla twojej wiadomości Lucy jest w szpitalu. Leży w śpiączce i walczy o życie
-Nie wiedziałam. Przeprasza
-Nie to ja przeprasza, nie wiedziałaś o tym
-A co się stało??
-Liam ją potrącił
-Payne
-Tak. Skąd go znasz?? Tylko mi nie mów, że z nim spałaś
-Nie-powiedziała niepewnie. Wiedziałem, że kłamie. Zawsze odróżniałem kiedy kłamie a kiedy nie
-Gemma powiedz mi prawdę. Spałaś z nim?
-Tak-nie odezwałem się. Resztę drogi jechaliśmy w ciszy. Po jakiś pięciu minutach stanęłam pod moim domem. Zgasiłem silnik i wysiadłem z samochodu. Okrążyłem go, żeby otworzyć drzwi Gemmie
-Dzięki. Masz duży dom. Mieszkasz tu sam??
-Czasami z Lucy
-No tak głupie pytanie-weszliśmy do domu
-Napijesz się czegoś??-spytałem
-Nie dziękuję. Gdzie jest łazienka??
-Jak pójdziesz na górę to po lewej stronie
-Okay-Gemma poszła na górę a ja wyjąłem w lodówki zimne piwo. Musiałem się napić. Poszedłem do salonu i włączyłem telewizor
-Niech zgadnę dom też Lucy urządzała
-Tak
-Ma dziewczyna gust-uśmiechnąłem się lekko. Gemma podeszła do komody gdzie stało zdjęcia. Wzięła do ręki zdjęcie moje z Lucy jak całuję ją w policzek-Wie, że jesteśmy jej rodzeństwem.
-Nie. Miałem jej powiedzieć, ale pojawił się Malik i namieszał jej w głowie
-A skąd wiesz, że ona go nie kocha
-Bo go nienawidziła. Wychowali się w jednym mieście
-Ale kto się czubi ten się lubi
-Niby tak ale oni do siebie nie pasują
-Mówisz tak, bo nie chcesz żeby się z nim związała
-Może tak. Sam już nie wiem. Chce dla was jak najlepiej
-Wiem-Gemma uściskał mnie
-Jest już późno. Dam Ci jakąś moją koszulkę i pójdziesz już spać
-Okay
-Albo wybierz sobie jakaś. Moja sypialnie jest na górze po prawej stronie
-Dobrze. Dobranoc-Gemma pocałowała mnie w policzek
-Dobranoc
Zganiłem telewizor i położyłem się na kanapie. Wiedziałem, że dzisiejszej nocy nie zasne

Obudziłem się o 7:30 jak na mnie to wcześnie. Podniosłem się z kanapy i poszedłem do kuchnie. Gemma już szykowała śniadanie dla naszej dwójki
-Cześć-powiedziała stawiając talerz z kanapkami na środek stołu
-Hej
-Głodny??
-No-usiadłem przy stole i zjadłem dwie kanapki. Po śniadaniu poszedłem do łazienki, żeby się ogarnąć. Przebrałem się i zszedłem na dół
-Idę do tej pieprzonej szkoły. Wrócę nie wiem o której
-Od kiedy Ty tak chodzisz do szkoły
-Muszę, bo będę kiblował
-Okay-wyszedłem z domu i wsiadłem do samochodu. Pod szkołą byłem 5 minut przed dzwonkiem. Pierwsza matma. Gdy wszedłem do klasy zadzwonił dzwonek. Usiadłem pomiędzy Soph a Niallem. Wszedł pan Smith. Rozejrzał się po sali. Jego uwagę przykuła pusta ławka przed nami w której siedziała Lucy.
-Harry gdzie jest Lucy??
-Nie wiem proszę pana
-Dobrze-nauczyciel sprawdził listę. Minęło jakieś pół godziny lekcji. Drzwi się otwierają i do sali wpada Zayn
-Obudziła się


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, że możecie się zdziwić, że napisała, że Gemma jest o dwa lata starsza od Harrego, choć jest tylko o rok, ale musiałam tak napisać. Mam nadzieję, że wam się podobał.

środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 7

*Oczami Zayna*
Moja biedna Lucy jest w śpiączce. Kurwa zajebie Liama jak jej coś się stanie.
-Malik powiesz mi co do kurwy nędzy Lucy robiła u Ciebie w domu i kto ją potrącił??-spytał Styles
-Potrącił ją Liam, jak wyjeżdżał z mojego podjazdu. A była u mnie, bo chyba nie zostawiłbym jej na cmentarzu.
-A co Ty robiłeś na cmentarzu?? Co Lucy tam robiła??
-Lucy była na grobie mamy a ja na grobie rodziców
-To twoi rodzice nie żyją??-spytała Williams
-Tak, zginęli w tym samy wypadku co mam Lucy
-Serio??
-Tak a do Londynu przyjechałem, żeby pomścić rodziców a jak Lucy się o tym dowiedziała to chciała,  żebym powiedział jej jak znajdę tego co spowodował wypadek,  bo ona z chęcią pomści mamę
-Okey. A po co do Ciebie przyjeżdżał Payne??
-Bo widział coś na temat wypadku
-Lucy coś wie??
-Wie i to za dużo
-Co jej powiedziałeś??-spytał Tommo
-Jak się jej spytałem z kim jechała jej mama w dniu wypadku to mi powiedziała, że z jej ojcem, to myślała, że to on i wybiegła z domu a resztę historii znacie
-Nie zdziwiłbym się gdyby to jej ojciec spowodował ten wypadek-powiedział Horan
-Ja też nie-powiedziałem razem ze Stylesem
-A tak w ogóle kim jest ta dziewczyna-spytał Horan wskazując ręką Eleanor
-To jest moja dziewczyna Eleanor-odpowiedział mu Tommo
-Cześć-wyszeptała  El
-Soph jedź do domu razem z Niallem ja tu zostanę
-Muszę??-spytała go Sophia
-Tak-w tym momencie Tommo dostał smsa
-Ej Styles to twoja siostra-Tommo podał mu telefon
-Tak. Skąd Ty kurwa masz zdjęcie mojej siostry
-Wy znacie Mike barmana z Monster
-No tak znamy a co??
-A on zna Gemme??
-No zna??
-Więc pewnie zamiast do Ciebie to wysłał do mnie. Jakiś koleś się do niej dobiera
-Że kurwa co?
-Ja Ci radzę tam jechać, bo rano to może być z nią ciężko
-Jedź ja przy niej zostanę
-Okey. Niall odwieź Soph i przyjedź do mnie
 -Okey-przytaknął mu Horan. Styles wybiegł ze szpitala, było tylko słychać pisk opon. Parę chwil po nim wyszedł Horan z Williams.
-Wy też jedźcie do domu
-Na pewno??
-Tak. To przeze mnie  jest tu więc ja przy niej zostanę

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Boże jak mi jest głupio,że tak długo musieliście czekać na ten rozdział. Jest też mi cholernie głupio, że taki krótki, ale uwierzcie mi z usztywnioną lewą ręką nie jest łatwo pisać. Mam nadzieje, że mi wybaczycie. Zbliża się koniec roku więc na obydwu blogach będą częściej dodawane rozdziały.

piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 6

*Oczami Zayna*
Zacząłem biec w stronę tego frajera, który potrącił moją Lucy. Gdy wysiadł z samochodu to mnie zamurowała. Był to....
-Liam coś Ty kurwa zrobił??
-To ona wpadła mi pod koła. Do niej miej pretensje jak jej życie nie miłe
-Ona ma imię. Jak Lucy tego nie przeżyję to Cię zabiję. Zrozumiałeś
-Przestańcie się kłócić. Tylko pomóżcie mi ją zabrać do samochodu-krzyknął na nas Louis
-O nie!! W moim samochodzie nie będziecie jej wozić do szpitala-powiedział w oburzeniem Liam
-Liam ja Ci przypominam, że to jest mój samochód-wydarł się na niego Louis-Eleanor otwórz mi tyle drzwi-dodał Lou
-Już-El pobiegła do samochodu i otworzyła drzwi. Razem z Louisem położyliśmy ją delikatnie w samochodzie.
-Louis weź mój samochód i przyjedź do szpitala ja z Lucy pojadę tym. A i jeszcze zadzwoń do Stylesa-Louis przytaknął mi tylko głową. Wsiadłem za kierownicę i ruszyłem z piskiem opon. Jechałem jak najszybciej potrafię. Przekroczyłem chyba 100 km/h.
-Lucy już  nie długo. Trzymaj się skarbie-po jakiś dwudziestu minutach dojechałem do szpitala. Wyjąłem ją delikatnie z samochodu i pobiegłem do środka. Znalazłem jakiegoś lekarza, który kazał mi położyć ją w sali.
-Co się stało??-spytał lekarz
-Zostało potrącana przez samochód
-A czy choruję przewlekle??
-Nie wiem. Ale jak była mała miała raka nerki
-Dobrze
-Doktorze co z nią
-Pacjentka wymaga koniecznej operacji.
-A czy ta operacja jest poważna
-Tak. Tylko potrzebuję zgody jej rodziców.
-Jej rodzice nie żyją
-A kto się nią opiekuję, bo domyślam się, że nie jest jeszcze pełnoletnia
-Jej brat już jedzie do szpitala
-Dobrze, ale niech się pospieszy-lekarz wszedł do jakiegoś pomieszczenia. Do szpitala wchodzi Tommo z Eleanor
-Gdzie jest Styles??
-Już jedzie- w tej chwili wpada Styles z Horanem i Williams
-Gdzie jest Lucy??-spytał Harry
-Poczekaj posłuchaj mnie. Potrzebna jest zgoda na operacje Lucy. Powiedziałem, że jej rodzice nie żyją a Ty jesteś jej bratem, bo wiedziałem, że Lucy nie chciałaby, żeby jej ojciec tu przyjeżdżał.
-Okey, dobra. Gdzie jest ten lekarz??
-O tam-wskazałem  mu wysokiego faceta. Dlaczego ja jej nie przypilnowałem.
-Jak to się stało??-spytał Soph ze łzami w oczach
-Wybiegła ode mnie z domu i Liam ją potrącił jak wyjeżdżał z mojego podjazdu
-Co ona robiła u Ciebie w domu??-spytał Horan
-Nie miała dokąd iść, bo Harry poszedł z jakąś laską a Ty w Soph a Lucy spotkałem na cmentarzu.
Siedzieliśmy w szpitalu już dwie i pół godziny a operacja jeszcze się nie skończyła. Jak jej się coś stanie to ja sobie tego nie daruje. Najpierw rodzice, później Dani a teraz jak bym stracił Lucy to nie wiem jak bym sobie poradził. Lekarz wyszedł z sali operacyjnej
-Doktorze co z moją siostrą-spytał Styles
-Operacja była ciężka. Pańska siostra doznała krwiaka mózgu. Mam połamane jedno żebro i złamaną nogę.
-Mogę do niej wejść??
-Pacjentka jest w śpiączce i nie mogę określić kiedy się obudzi
-Jak to w śpiące 

niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 5

Serce zaczęło bić mi mocniej. Spojrzałam na Zayna a on na mnie
-No to gadaj. Czekasz na oklaski czy co??-spytałam zdenerwowana
-A Ciebie to nie powinno interesować-odpowiedział mi Payne. Nie no kurwa trzymajcie mnie, bo zaraz mu przyłożę
-Radzę Ci się zamknąć, bo..-nie dokończyłam, bo mi przerwał
-Bo co pobijesz mnie??
-No ja przynajmniej lepiej się biję od Ciebie
-No ciekawe z której strony
-Z burej kurwa jak nie wiesz z której
-Dobra skończcie już. Chodzicie do gabinetu tam mi wszystko powiedziecie-Zayn zaczął iść z Tommo i Paynem na górę
-A ja to niewidzialna??-spytałam
-Ty zostaniesz t i porozmawiasz z Eleanor
-Ale powiedziałeś, że jak go znajdziesz to mi powiesz
-No jak go znajdę to Ci powiem, ale jeszcze go nie znalazłem więc nie muszę Ci mówić co wiem
-Ale obiecałeś
-I dotrzymam słowa. Siedź tu i porozmawiaj z Ellie
-Możesz się jej spytać jak ze mną wytrzymuję-powiedział Tommo
-Zabawne-odpowiedziałam mu
*Oczami Zayna*
Poszedłem z Liamem i Louisem do gabinetu.
-Ej Zayn czemu masz jej powiedzieć jak znajdziesz tego frajera??-spytał Liam
-W wypadku, w którym zginęli moi rodzice zginęła mama Lucy. Jak jej o tym powiedziałem to ona też chce pomścić mamę. I nie mówcie do niej po nazwisku
-Czemu-spytał mnie Louis
-Ona dużo w życiu przeszła. I nie było jej łatwo. A po za tym bardzo przeżyła śmierć mamy
-Tylko mi nie mów, że przeszła w życiu więcej od Ciebie
-Oj wiele, wiele więcej
-Serio??
-Tak
-A dlaczego jest u Ciebie??
-Bo nie miała gdzie spać. Przecież nie zostawiłbym jej na cmentarzu
-Przecież ona przyjaźni się ze Stylesem i Horanem. Nie mogła iść do nich
-Styles zabrał jakąś laskę do domu a Horan jest z Williams
-Horan kręci z Williams??
-Nie wiem. Lucy tak podejrzewa
-Czyli co mały numerek będzie-powiedział Lou
-Skąd wiesz, że taki mały-odpowiedział mu Liam
-Przestańcie. Nie chcę jej przelecieć
-Jak to??-spytali razem
-Znaczy chciałbym, ale zależy mi na niej i nie chcę jej do siebie zrazić
-Zayn ja Cię nie poznaję
-Ludzie się zmieniają
-Taa...szczególnie Ty
-Zawsze musi być ten pierwszy raz. Dobra powiedźcie mi co wiecie
-No to z tego drugiego samochodu wysiadł jakiś facet i przesunął tą kobietę czyli matkę Smith i sam ciekł
-Mówiłem, żebyście nie mówili do niej po nazwisku
-Sorry
-Czyli teraz trzeba się spytać Lucy z kim jechała jej mama podczas wypadku-zaproponował Louis
-Ja już się tym zajmę. Dzięki chłopaki
-Jesteśmy twoimi kumplami i na nas zawsze możesz liczyć-zeszliśmy na dół. Lucy siedziała tam gdzie wcześniej a Eleanor przy stole
-To o czym tak plotkowałyście-spytał Tommo
-O niczym. Przedstawiłyśmy się sobie. I tak była nasza rozmowa-powiedziała El
-Eleanor nie chodzi o to, że nie chciałam z tobą rozmawiać, ale byłam zła na Zayna
-Okey rozumiem
-To zanim wyjdziesz mam jedno pytanie
-Jakie?
-W sumie to dwa. Ile jesteście razem
-Prawie dwa lata.
-To jak Ty z nim wytrzymujesz
-Czasami ciężko bywa
-No dzięki
-Nie ma sprawy-El pocałowała Louisa w policzek
-Dobra my idziemy-powiedział Liam
-Okey. Dzięki
-Spoko-odprowadziłem chłopaków do drzwi i wróciłem do kuchni.
-Zayn proszę powiedz mi co wies
-Lucy jesteś zmęczona i na kacu. Więc porozmawiamy jutro. Okey??
-Nie jestem zmęczona tylko głodna. A na kacu może jestem, ale to nie zmienia faktu, że nie możesz mi powiedzieć
-Lucy
-Zayn
-Co zjesz??
-Nie zmieniaj tematu
-Dobra. Zanim Ci powiem odpowiedz na jedno pytanie z kim jechała twoja mama podczas wypadku??
-Z ojcem. A co??-jak ja mam jej powiedzieć, że jej ojciec zabił jej mamę-Zayn czy to mój ojciec spowodował ten wypadek
*Oczami Lucy*
-Lucy posłuchaj mnie
-I ja przez tyle lat żyłam z tym chujem pod jednym dachem
-Nie mamy pewności, że to on spowodował ten wypadek
-Mi wystarczy, że jest taka możliwość-zeskoczyłam ze stołu i wybiegłam z domu.Zayn pobiegł za mną
-Lucy co Ty chcesz zrobić
-Zapłaci za to co zrobił mamie-wybiegłam na ulicę. Zobaczyłam przed sobą światło samochodu i poczułam tylko ogromny bół. Usłyszałam jak Zayn krzyczy moje imię a później już tylko ciemność

czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 4

Weszła do wielkiego domu. Zrobiłam kółko wokół własnej osi.
-Witam w moich skromnych progach
-Taa...skromnych
-Zjesz coś???
- Nie dziękuję
-A napijesz się czegoś???
- Tak
-Czego??? Mam wodę, Cole, sok, wodę z cytryną, wodę z sokiem malinowym i lemoniadę arbuzową
-A masz coś mocniejszego???
-Mam.
- Co??
-Wino
- Jakie??
- Czerwone
-Okey- Zayn ruszył w stronę chyba kuchni
- Będziesz tak stać czy idziesz
- Zaraz nogi mnie bolą od tych butów- Zayn tylko po kręcił głową i podszedł do mnie. Wziął mnie na ręce.- Co Ty robisz?? Zayn puść mnie w tej chwili.
- Ani mi się śni
- Puść mnie
- Już Ci powiedziałem, że nie
- Nie lubię Cie
-A ja Cię kocham
-Pierdol się
- Ciebie z chęcią . Nawet tu i teraz
- Jesteś głupi- Zayn posadził mnie na blacie i zdjął mi buty.
-Coś jeszcze Cię boli?? Jak tak to mogę pomasować
-Nie-Zayn się do mnie uśmiechnął i przybliżył do mnie. Czy on chce mnie pocałować. Zrobiłam unik
-Spokojnie, chcę tylko wziąć kieliszki. Powiedziałem, że będę trzymał ręce przy sobie i dotrzymam tego słowa. Może jednak zjesz coś?? Mam eee...nic ale mogę coś ugotować
-Zaraz, zaraz. Najpierw proponujesz mi, żebym u Ciebie zanocowała, później dajesz mi swoją marynarkę. Teraz zaniosłeś mnie do kuchni i zdjąłeś buty od których mnie nogi bolą i chcesz mi coś ugotować. I w dodatku nie chcesz mnie przelecieć
-No tak. Coś w tym złego??
-Eee..Tak dwa lata temu nienawidziliśmy się
-To Ty mnie nienawidziłaś ja Cię lubiłem
-Serio??
-Tak
-Myślałam, że mnie nienawidzisz i uważasz za wredną sukę
-Nie uważam tak ale czasami jesteś wredną suką
-No dzięki
-Ty pierwsza powiedziałaś, że jesteś wredną suką. To co zrobić coś do jedzenia??
-Tak-Zayn wyjął wszystkie potrzebne mu składniki. Nawet nie wiem co on gotuję. Ale tak prawdę mówiąc to on jest przystojny. Nie Lucy to Ty mówisz ogarnij się.
-Mogłabyś podać mi pieprz
-A co chcesz popieprzyć
-Bardzo
-Ale co??
-Tego nie mogę Ci powiedzieć
-To ja nie mogę Ci podać
-Sam sobie wezmę
-Dobrze-Zayn poszedł po pieprz, który stał obok mnie a ja go przełożyłam za siebie
-Gdzie jest pieprz??
-A skąd ja mam wiedzieć w końcu to twój dom
-Powiesz mi gdzie on jest
-W moim staniku
-Myślisz, że go stamtąd nie wyjmę
-Tylko byś spróbował
-Co masz za plecami
-Nic
-Lucy
-Zayn
-Daj mi ten pieprz 
-Ale ja go nie mam
-Masz
-Nie mam
-Co kto ma??-spytał Tomlinson.Zaraz za nim wchodzi Payne i jakaś laska
-Co Wy tu robicie??-spytał Zayn
-A co tu robi Smith??-spytał Payne
-Po nazwisku to pysku Payne
-No mówiłem, że jesteś pyskata
-Oj zamknij się
-Czy ktoś mi powie co Wy robicie u mnie w domu o godzinie drugiej  w nocy i co w ogóle robi tu Eleanor
-Tommo nie chciał jej samej zostawić w domu. A przyjechaliśmy, bo znalazłem coś na tego frajera co spowodował wypadek, w którym zginęli twoi rodzice

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Taki trochę bez sensu ten rozdział, ale teraz to myślę o mojej zielonej szkole.
I strasznie się nią jaram, ale mam nadzieje, że mimo wszystko wybaczycie że zepsułam ten rozdział i skomentujecie.




sobota, 17 maja 2014

Rozdział 3

Musiałam wyjść z klubu nie mogłam patrzeć jak mój ojciec obściskuję się z tą kurwą. Jak ja jej nienawidzę. I gdzie ja teraz pójdę. Wiem na cmentarz do mamy. Ruszyłam w kierunku cmentarza. Na szczęście piechotą jest piętnaście minut. Gdy weszłam bez problemu doszłam na grób mamy. Odkąd ojciec jest z tą dziwką nie przychodzi tu. A James zagląda od czasu do czasu. Usiadłam na ławce i łzy same zaczęły lecieć mi z oczu. Za dużo ostatnio płaczę. Na dziewczynę, której boi się cała szkoła. Brakuję mi mamy. Gdyby tu była nigdy do czegoś takiego by nie dopuściła.
*Oczami Zayna*
Zapaliłem świeczki na grobie rodziców. Niech ja tylko znajdę tego frajera, który spowodował ten wypadek. To go zajebie. Miałem już iść gdy usłyszałem płacz. Poszedłem w tym kierunku i zobaczyłem...
-Lucy
-Zayn-otarła szybko łzy, żeby nie widział, że płakała
-Co Ty tu robisz o tak później porze??
-A Ty??
-Pierwszy zadałem Ci pytanie.
-Przyszłam na grób mamy, bo nie mogła patrzeć jak mój ojciec obściskuję się z tą kurwą.
-Chodzi Ci o Jessicę
-Skąd wiesz??
-Tommo do mnie dzwonił powiedzieć mi że nasz nauczyciel matmy jest zaręczony z Jessicą. A jak tylko zobaczyłem naszego nauczyciela od razu kapnąłem się, że to twój ojciec.
-Proszę tylko nie mów nikomu.
-Spoko. Mogę??
-Jasne siadaj.
-Pomyśleć, że dwa lata temu nawet się do mnie nie odzywałaś a teraz siedzimy razem w ławce i normalnie gadamy.
-Z tego, że siedzimy razem w ławce nie jestem szczęśliwa
-Wiesz, że to ja poprosiłem twojego tatę, żeby posadził mnie obok Ciebie.
-A no się musiał kurwa zgodzić. Nie wystarczyło Ci, że zawszę obok Ciebie siedziałam.
-Nie. Wiesz, że moi rodzice zginęli w tym samym wypadku co twoja mama.
-Serio??
-Tak.
-To przepraszam
-Przecież to nie twoja wina.
-Zayn mogę zadać Ci pytanie
-Jasne
-Czemu wyprowadziłeś się z Bradford?? Miałeś tam wszystko
-Są dwa powody. Pierwszy przyjechałem pomścić rodziców, a drugi to stęskniłem się za Tobą
-Daruj sobie. Jak chcesz pomścić rodziców??
-Liam i Louis pomogą znaleźć mi tego frajera co spowodował wypadek a później go zabiję.
-Jak go znajdziesz to daj mi znać, bo z chęcią pomszczę mamę
-Masz to jak w banku.
*Oczami Lucy*
Całkiem dobrze rozmawiało mi się z Malikiem. Nagle zadzwonił mój telefon. Wyjęłam go z torebki i spojrzałam na wyświetlacz. Nieznany numer. Chuj odbieram.
-Halo?? 
-Hej Lucy Louis z tej strony
-Tomlinson?? Skąd ty masz mój numer??
-Mam swoje sposoby skarbie
-Czego chcesz??
-Mam Ci przekazać od twoich znajomych, że Styles poszedł z jakąś laską do domu, a Horan z Williams
-Aha. To dziękuję.
-Nie ma sprawy zawsze do usług.
-Pierdol się
-Oddam Cię Zaynowi
-Chuj Ci w dupę
-Papa skarbie
-Cześć
-Co jest??
-Wychodzi na to, że noc spędzę na cmentarzu.
-Jak to??
-Bo Harry pojechał z jakąś laską do domu, A Niall z Soph do jego domu
-To nie możesz jechać z do Nialla i Soph
-Nie, bo oni coś ze sobą kręcą ostatnio i nie chcę im przeszkadzać.
-Aha. To pojedź do mnie
-Chyba sobie żartujesz??
-Nie. Spokojnie ręce będę trzymał przy sobie. Przecież nie zostawię Cię tu samej. Twoja mama
-Nie kończ
-Sorry. To co jedziesz??
-Jadę-szczęka mi latała w sumie co się dziwić jak miałam tylko sukienkę na sobie a była północ.
-Masz-Zayn przykrył mnie swoją marynarką
-Dziękuję-ruszyliśmy w stronę samochodu.-Ile się jedzie do Ciebie do domu??
-Z jakieś pół godziny.
-Spoko.-doszliśmy do jego samochodu. Zayn otworzył mi drzwi od strony pasażera. Wsiadła a po chwili on wsiadł do samochodu i ruszył.
-Lucy teraz ja mogę zadać Ci pytanie
-Tak
-Za co nienawidzisz swojego ojca??
-Za to, że odkąd spotyka się z tą dziwką czyli od jakiś dwóch lat to nie przychodzi na grób mamy.
-Aha. A dlaczego nienawidzisz Jamesa??
-Miało być jedno pytanie.
-To później Ty mi zadasz kolejne
-No dobra. Dlaczego go nienawidzę?? Może dlatego, że zawsze trzymał stronę ojca
-Teraz twoja kolej??
-Co z twoimi siostrami??
-Mówisz o Wali i Saff
-Z tego co pamiętam miałeś trzy siostry
-Tak, ale po śmierci rodziców Dani popełniła samobójstwo
-Dlaczego??
-Myślała, że to przez nią rodzice zginęli. Tuż przed wypadkiem pokłóciła się z rodzicami
-Przykro mi
-A Wali i Saff mieszkają z ciocią
-Tą której nienawidzisz??
-Tak, ale stwierdziłem, że tak będzie lepiej.-nic mu nie odpowiedziała. Oparłam głowę o szybę i wpatrywałam się w szybę i to co widziałam za oknem. Resztę drogi przejechaliśmy w ciszy. Po jakiś dziesięciu minutach znaleźliśmy się pod ogromnym domem. Zayn wysiadł, żeby mi otworzyć drzwi ale ja go wyprzedziłam i sama sobie otworzyłam.
-Jesteś uparta
-Wiem

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 2

Poszłam do szafek przy których stała Soph z Harrym i Niallem.
-Co jest??-spytał Harry
-Nic, tylko po prostu o wszystko się czepia.  Nie da mi kurwa żyć.
-O czym gadał?
-O tym, że mama nie chciała by żebym się tak odzywała. Dobra zmieńmy temat.
-Spoko
-Masz fajki??-spytał Niall
-Mam-podeszłam do swojej szafki i wyjęłam z niej fajki. Chciałam już ją zamknąć gdy zobaczyłam tą dziwkę czyli moją macochę
-Ja pierdole a ta czego tu??
-Kto??-spytał Malik. Jeszcze teraz tego mi brakowało
-Nie twój interes.
-Palenie zabija
-Zaraz to ja Ciebie zabiję-powiedziałam z ironią
-Pyskata jesteś-powiedział Tomlinson
-Fajnie-wyminęłam ich i ruszyłam w stronę parkingu przy którym stał samochód Harrego
-Fajny masz tyłek-krzyknął Malik.
-Pierdol się-krzyknęłam
-Ciebie skarbie zawsze
-Kto ma się pierdolić??-spytał Harry otwierając mi drzwi od samochodu. Jak zawsze siedziałam obok kierowcy.
-Ty, mnie
-Z chęcią-uśmiechnęłam się do niego. Hazza ruszył jak zwykle z piskiem opon. Albo mi się wydaje ale gdzieś już widziałam Malika. Zaraz, zaraz no tak. Przecież ja z nim chodziłam do szkoły zanim przeprowadziłam się do Londynu.
-Nad czym tak myślisz??-spytał Harry kładąc swoją rękę na moim udzie
-Zabierz tą rękę
-Dlaczego przecież powiedziałaś, że mam się z tobą pierdolić
-Żartowałam.
-Szkoda, ale zadałem Ci pytanie na czym tak myślisz??
-Właśnie sobie uświadomiłam, że znam Zayna Malika
-Skąd-spytała cała trójka chórkiem
-Malik pochodzi z Bradford tak jak ja. Znam go od przedszkola. Każda dziewczyna w mieście się w nim kochała.
-Ty też??-spytała Soph
-Nie. Ja go szczerze nie nienawidziłam. Malik to bad boy.
-No i??-spytał Niall
-Niall zaraz Ci przyłożę
-No dobra już się nie odzywam
-Mam taką nadzieje
-Będzie dobrze mała-Hazz zawsze mnie umie pocieszyć. Dojechaliśmy pod jego dom, który był też i moim domem. Gdy weszliśmy Nialler od razu zaatakował lodówkę. Ruszyłam w stronę "swojego" pokoju. Usiadłam na łóżku i łzy same zaczęły płynąć mi z oczu.
-Co jest mała??-spytał Harry stojąc oparty o framugę drzwi.
-Nic-wytarłam ręką łzy
-Przecież widzę-Harry usiadł obok mnie na łóżku
-Tęsknie za mamą. Ojciec się żeni z tą kurwą, James mnie denerwuję i jeszcze teraz Malik.
-Nie przejmuj się damy jakoś radę
-Damy??
-Myślisz, że ja, Soph czy Niall Cię teraz zostawimy samą
-Jesteś cudowny
-Wiem. A teraz szykuj się na imprezę, bo dzisiaj poszalejemy
-Dobra. Ale wyjdź
-Dlaczego??
-Bo muszę się przebrać
-Nie możesz przy mnie
-Nie
-Szkoda
- Wynoś się-wypchałam go za drzwi. Poszłam do szafy. Nie zajęło mi długo szukanie sukienki. Wybrałam tą. Poszłam do łazienki, żeby wziąć prysznic. Weszłam do kabiny i puściłam letnią wodę. Gdy krople wody spływały na moje ciało czułam się jak w niebie. Gdy już wyszłam z kabiny owinęłam się bawełnianym ręcznikiem. Poszłam do "swojego" pokoju. Przebrałam się i zrobiłam makijaż. Zeszłam na dół. Wszyscy na mnie czekali.
-Harry zamknij buzię, bo Ci mucha wleci
-Wyglądasz przepięknie-powiedział Niall
-Dziękuję, ale na nic nie licz
-Rozgryzłaś mnie-uśmiechnęłam się do niego
-W klubie masz siedzieć ode mnie z daleka-powiedziała Soph
-Dlaczego??
-Bo mi wszystkich chłopaków zabierzesz
-Oj bez przesady
-To co idziemy??-spytał Hazz. Pokiwaliśmy tylko głową. Pod klubem znalaźliśmy się w przeciągu piętnastu minut.Weszliśmy do środka. Ja, Soph i Niall poszliśmy zająć stoli a Harry poszedł po coś do picia.
-To co za dobrą zabawę-powiedział Niall
-Za dobrą zabawę-powtórzyliśmy. Wypiliśmy jeszcze z cztery kolejki. Soph wyciągnęła chłopaków na parkiet, a ja udała się w stronę baru. Po drodze zaczepił mnie jakiś facet


-Co taka ładna dziewczynka jak Ty robi sama w takim dużym klubie.??
-Nie twój interes.-ruszyłam dalej a ten facet szedł ciągle za mną
-Ostra z ciebie sztuka-usiadła przy barze
-Posłuchaj mnie uważnie albo wyjdziesz sam albo z pomocą ochrony
-Nigdzie nie idę bez Ciebie skarbie.-facet położył rękę na moim udzie i zaczął jechać ją do góry.
-Słyszałeś co ta pani powiedziała-odwróciłam się i zobaczyłam Tomlinsona.
-Dobra już sobie idę-koleś sobie poszedł a Tommo usiadł obok mnie 
-Co dla Ciebie??
-Black Cat
-Mike dla tej pani Black Cat a dla mnie to co zawsze.
-Już się robi-Mike podał nam nasze zamówienie.
-Co Ty tu robisz??-spytałam 
-To mój klub skarbie
-Serio??
-Tak a Ty co myślałaś, że przyszedłem wyrywać jakieś laski
-No takie było moje pierwsze podejrzenie
-Nie wystarczy mi moja
-Masz dziewczynę??
-Tak ma na imię Eleanor. Mogę pokazać Ci jej zdjęcie.-Louis wyjął telefon z kieszenie i pokazał mi zdjęcie swojej dziewczyny.
Dziewczyna Louisa: Eleanor
-Ładna. Choć dziwię się, że z tobą wytrzymuję-Louis zaśmiał się
-Jesteś zabawna
-Zdecyduj się, bo najpierw mówisz, że jestem pyskata a teraz zabawna
-Jesteś pyskata i zabawna.-teraz to ja się zaśmiałam-A Ty co tu robisz??
-Przyszliśmy się zabawić
-Właśnie widzę jak się bawisz
-No nie
-Ej Lucy czy to nie jest nasz nauczyciel matmy-odwróciłam się i zobaczyłam mojego ojca z jego nową dziwką.
-Jeszcze tego mi tu brakowało
-Znam tą dziewczynę
-Skąd??
-Ona byłą prostytutką i nie raz spała z Liamem
-Kurwa serio??
-A co oni robią razem??
-Oni są zaręczeni 
-Skąd wiesz?
-Nasz nauczyciel uwielbia mojego brata Jamesa i mu powiedział a James mi wszystko wyśpiewa.
-To James jest twoim bratem??
-Niestety
-Miła jesteś
-Dziękuję-wzięłam ostatni łyk swojego drinka-Ja już chyba pójdę. Miło się z tobą rozmawiało. Cześć
-Cześć-wstałam i poszłam do wyjścia