piątek, 1 maja 2015

Rozdział 22

Wstałam z łóżka i zaczęłam się  ubierać. Nie odważy się zostawić Darcy pod mostem. Gdyby coś się jej stało nie ręczę za siebie
-Lucy-Zayn złapał mnie za łokcie-Co się stało??-był bardzo spokojny. Taki opanowany
-Olivier chce zostawić Darcy pod mostem. Nie mogę do tego dopuścić. To mój mały skarb-płakałam. Całą się trzęsłam. Nie mogłam się opanować
-Lucy spokojnie. Nie dopuścimy, żeby ten sukinsyn zrobił coś małej. Już po nią jedziemy-Zayn posadził mnie na łóżku. Byłam już ubrana, ale nadal płakałam. Nie dałam rady powstrzymać łez. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się w samochodzie. Zayn musiał mnie zanieść.
-Gdzie on mieszka??-spytał. Podałam mu adres. Na światłach Zayn położył rękę na moim kolanie. Moje oczy spotkały się z jego cudownymi miodowymi tęczówkami
-Będzie dobrze Kwiatuszku
-A jeśli nie-spojrzałam w szybę. Padał deszcz
-Nawet tak nie mów. Będzie dobrze-Zayn ruszył. Po dwudziestu minutach dojechaliśmy pod dom tego chuja. Zayn otworzył mi drzwi,
-Zaczekaj tu na mnie
-Nie ma mowy. Idę z tobą
-Nie Zayn. Zaczekaj
-Już Ci powiedziałem NIE! Jeśli coś Ci zrobi. Więc idę z Tobą, I koniec kropka.-nic mu nie odpowiedziałam, tylko ruszyłam w stronę drzwi. Zayn ruszył za mną. Weszłam do środka bez pukania.
-Chodź tu gówniaro-krzyknął Olivier
-Mamusia-Darcy zbiegła ze schodów i podbiegła do mnie. Wzięłam ją na ręce-Tata na mnie krzyczy
-Ja zaraz na niego nakrzyczę
-O w końcu się zjawiałaś. I widzę, że nie sama-spojrzał na Zayn'a. Złapałam go za rękę. Olivier wziął jakąś torbę, która stała pod kominkiem
-Tu masz jej rzeczy. A teraz chciałbym z Tobą porozmawiać
-Przecież rozmawiamy
-W cztery oczy
-Nie zostawię Cię tu samej-powiedział Zayn
-Dam sobie radę
-Lucy
-Zayn
-No dobra
-Skarbie to jest Zayn. Pójdziesz z nim do samochodu i tam na mnie poczekacie
-Dobrze-Zayn wziął torbę i złapał małą za rękę
-Jestem Zayn a ty jak masz na imię??
-Darcy
-Bardzo ładnie-wyszli w domu
-Czego chcesz??
-Słuchaj nawet polubiłem tego bachora, ale nie stać mnie na jej utrzymanie. Straciłem pracę a mała jest chora i potrzebuję operacji
-Jak to chora?? Jaka operacja?? O czym Ty człowieku mówisz??
-Darcy ma białaczkę
-Gdyby nie była chora nie oddałbyś mi jej
-Bingo Misiu. Tak sobie pomyślałem, że może powtórzymy to co było 3 lata temu. -podeszłam do niego  z uśmiechem
-Pomarzyć zawsze wolno-walnęłam go w nos-Jesteś zwykłym frajerem
Wyszłam z jego domu. Na dworze stały doniczki z kwiatami. Kopnęłam jedną, drugą, trzecią, czwartą. Chciałam i piątą, ale Zayn mnie powstrzymał
-Co się stało??
-Gdyby nie była chora nie oddałby mnie jej
-Na co jest chora??
-Ma białaczkę. Moja Darcy może umrzeć
-Nawet tak nie myśl. Znajdziemy pieniądze na jej operację
-Jest tylko jeden sposób
-Jaki??
-Akcja
-Jaka akcja??
-No, bo przecież jestem w gangu
-A no tak zapomniałem
-Zawieziesz mnie do Harry'ego
-Oczywiście-Zayn przytulił mnie mocno i pocałował w czoło. Łzy ciągle spływały po moich policzkach
-Zayn, ale Ty mnie teraz nie zostawisz samej
-Nie ma mowy. A zresztą obiecałem Darcy, że będą z tobą do końca życia-uśmiechnęłam się słabo-Jesteś taka piękna. Kocham Cię Kwiatuszku
-Ja Ciebie też-pocałowałam go krótko-Gdzie jest mała-dopiero teraz zorientowałam się, że nie wiem gdzie ona jest
-Usnęła w samochodzie-kamień spadł mi z serca
-Darcy jest bardzo słodka. Tak jak Ty ubiegłej nocy-walnęłam go w ramie -Żartuję, ale widać, że bardzo tęskniła i dużo przeszła jak była u ojca. Spytała mnie czy będę jej prawdziwym tatą i czy będę na nią krzyczał albo bił
-I co jej powiedziałeś
-Że nie pozwolę komukolwiek ją skrzywdzić
-A co ona na to
-Pocałowała w policzek i przytuliła a później powiedziała, że mnie kocha
-Mam być zazdrosna o własną córkę
-Może-zrobiłam smutną minę-Żartuję przecież. To z tobą wezmę ślub i będę się kochał co noc. Co ja gadam co najmniej trzy razy dziennie
-A Ty się tak nie zapędzaj
-Dlaczego??
-Bo nie jestem maszyną do seksu
-Szkoda
-Teraz to serio się obraziłam
-Tylko mi nie mów, że Ci się nie podobało, bo w to nie uwierzę
-Dlaczego??
-Bo krzyczałaś moje imię najgłośniej od każdej innej dziewczyny, która była w moim łóżku. I przypominam Ci, że to Ty chciałaś więcej
-Oj cicho
-To co nadal zła??
-Nie. A teraz możemy jechać do Harry'ego??
-Tak-Zayn złapał mnie za rękę. Spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem. On tylko cmoknął w moją stronę a jego ręką znalazła się na moim tyłku. Przewróciłam oczami. Zayn otworzył mi drzwi od samochodu. Gdy wsiadłam zamknął je za mną i okrążył samochód żeby wsiąść. Po chwili znalazł się obok mnie. Odwróciłam się do tyłu. Darcy słodko spała. Uśmiechnęłam się na ten widok. Spojrzałam na Zayn'a. Patrzył na drogę i uśmiechał się pod nosem. Wywróciłam oczami i spojrzałam na szybę. Nie ozywaliśmy się, żeby nie obudzić małej. Po 45 minutach byliśmy pod domem Harry'ego. Zayn otworzył mi drzwi i wyjął delikatnie małą, żeby jej nie obudzić. Weszliśmy do środka bez pukania. Było strasznie cicho. Za cicho jak na dom chłopaka, który kocha imprezy i przygody na jedną noc.
-H..Harry-jakaś laska krzyknęła -Mocniej
-Harry ma jakąś koleżankę-powiedział Zayn mi na ucho
-No
-Gdzie mam ją położyć??
-Na kanapie-poszliśmy do salonu, Zayn położył małą na kanapie
-Kim wy jesteście??-spytała jakaś blondynka. Była naga. Spojrzałam na Zayn'a uśmiechał się. Dostał mocno w brzuchu. Skulił się
-A Ty??-odpowiedziałam jej pytaniem na pytanie
-Nie powinno Cię to obchodzić
-A Ciebie nie powinno obchodzić kim ja jestem
-Dziewczynko uważaj na słowa
-Teraz to mnie uważnie posłuchaj.Pójdziesz teraz na górę-ruszyłam w jej stronę-Ubierzesz się i wyjdziesz z tego domu. I nigdy nie wrócisz
-Ja mam lepszą propozycję. Ty sobie pójdziesz a mnie zostawisz sam na sam z tym przystojniakiem.-wskazała na Zayn'a
-Możesz pomarzyć
-Lucy??-powiedział Harry, po czym stanął obok tej pustej blondynki. On też był nagi. Zayn podszedł do mnie i zasłonił mi ręką oczy
-Harry mógłbyś nie paradować nago przed moją dziewczyną-oburzył się Zayn
-Okay. Idziesz ze mną-po jakimś czasie Zayn zabrał rękę z moich oczu. W salonie nie było ani Harry'ego ani tej dziewczyny. Zayn chciał mnie przytulić ale sie odsunęłam
-Co jest??-spytał
-Domyśl się
-Chodzi Ci o tą dziewczynę??
-Może
-Przecież nic złego nie zrobiłem
-Ale śliniłeś się na jej widok
-Nie śliniłem
-Śliniłeś
-Nie prawda. Dobrze wiesz, że kocham tylko i wyłącznie Ciebie. I to twój widok mnie podnieca.-wywróciłam oczami. Zayn musnął moje usta. później dostałam klapsa w tyłek.
-Za co to było??
-Za to, że się obraziłaś
-Czyli co za każdym razem jak się obrażę dasz mi klapsa w tyłek??
-Tak jest-Harry z blondynką zeszli na dół
-Do zobaczenia Tygrysie-dziewczyna pocałowała Harry'ego
-Radzę Ci tu nie wracać-powiedziałam. Pokazała mi środkowy palec-Tego palca to sobie....
-Mamusiu-Darcy podeszła do mnie. Wygląda tak słodko gdy jest zaspana.-Kim jest ten pan i ta pani
-Ta pani już wychodzi. A ten pan to Harry. Twój wujek
-Ja się stąd nie ruszam-ludzie jak ona mi gra na nerwach
-Jesteś tego pewna-uśmiechnęłam się do niej sztucznie
-Lepiej będzie jak nie będziesz się kłócić z Lucy i sobie już pójdziesz-odezwał się Harry
-Dla kogo lepiej??
-Dla Ciebie-powiedział Zayn
-Dobra już idę ale nie dzwoń do mnie więcej
-Nie mam zamiaru-wyszła i trzasnęła drzwiami
-Eee,,,Lucy mogę się dowiedzieć kim jest ta mała??
-Tak ale najpierw dzwoń po resztę
-Czy to rozkaz??
-Tak
-Dobra już. Tylko się nie denerwuj, bo Ci żyłka pęknie
-Aleś Ty dowcipny
-No a jak-Harry wyjął telefon i zaczął pisać sms'a.-Już wysłałem im wiadomość, że mają być za 15 minut.
-Dobrze
-A teraz powiesz mi kim jest ta urocza dama-Harry uklęknął i był mniej więcej jej wzrostu-Jestem Harry a Ty??
-Darcy. Będziesz moim wujkiem??-Harry'ego zdziwiło to pytanie
-Tak- odpowiedział jej. Mała przytulił go i dała mu buziaka w policzek
-Nie ma za co. Lucy możemy pogadać
-Jasne-ruszyliśmy do kuchni.-No co jest??-spytałam
-Darcy, czy to jest twoja córka
-Tak. Zostałam zgwałcona w wieku 14 lat-łzy samowolnie zaczęły spływać po moich policzkach. Harry mnie przytulił.
-Dlaczego mi nic nie powiedziałaś??
-A co miałam Ci powiedzieć?? Co być zrobił??
-Zabił tego sukinsyna, który zrobił Ci krzywdę
-Gdybym Ci powiedziała i byś to zrobił to nigdy bym nie odzyskała Darcy
-To pomógłbym Ci inaczej. Kurwa jak mogłem się nie domyślić. Jak byłaś smutna to dlatego, że za nią tęskniłaś
-Tak
-Przepraszam Cię-pocałował mnie w czoło
-Kocham Cię Harry. Jesteś dla mnie jak starszy brat
-Bo jestem twoim bratem 
-Co??
-Twoja mama miała romans z moim tatą. Kiedy dowiedziałaś się, że Smith nie jest twoim ojcem, chciałem powiedzieć Ci prawdę, ale nie potrafiłem. A teraz gdy powiedziałaś mi to wszystko, wiem, że muszę Cię chronić
-Przez tyle lat to ukrywałeś?? Jak?? Dlaczego mi nic nie powiedziałeś??




Pa para papa!
Jestem :) tak wiem nie tęskniliście
Lepiej wam było beze mnie
Nie no żartuję. Choć mam nadzieję, że to nie prawda, co wyżej napisałam
Co tam u was??
Pamiętacie jak pod 59 rozdziałam na This Is Us miałam wam zdradzić tajemnice
To teraz wam ją zdradzę.
Albo nie
Nie nie zdradzę wam jej. 
Zapraszam na:
Dzisiaj góra jutro powinny pojawić się pierwsze rozdziały.
Mam nadzieję, że podobają wam się moje opowiadania.
Proszę komentujcie.
Dla was to tylko minuta a dla mnie duża motywacja do pisania kolejnych rozdziałów,
KOCHAM WAS WSZYSTKICH
I
DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO

niedziela, 14 września 2014

Przepraszam

Jest mi bardzo przykro ale niestety muszę zawiesić tego bloga.Im dłużej nad tym myślałam tym bardziej to bolał.Są dwa powody, które mnie do tego zmusiły.Pierwszy i najważniejszy to mam co raz mnie wyświetleń pod rozdziałami. A drugi to muszę wziąć się za naukę. Bardzo ale to bardzo dziękuję trzem oddanym czytelniczką. A dokładniej Joasi,, Lilce i Julce. Mimo, że Julka nie dawno zaczęła czytać zawsze pozostawiała komentarz. Z całego serca dziękuję wam dziewczyny za to, że byłyście zawsze ze mną i za szczere komentarze.Wiem, że będzie mi ciężko. I, że możecie być na mnie źli, ale musiałam tak postąpić. Chciałam podziękować wszystkim czytelnikom ale w szczególności trzem dziewczynom o których już wcześniej wspominałam. Co by tu jeszcze powiedzieć (znaczy napisać) naprawdę było miło gdy dostawałam komentarze. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za to wszystko.
Nie mówię do widzenia lecz do zobaczenia


KOCHAM WAS WSZYSTKICH <3

wtorek, 2 września 2014

Informacja!

W związku z nowym rokiem szkolnym rozdziały będą dodawane w weekend.
Może dodam coś w tygodniu, ale niczego nie obiecuję.
Ciężko będzie mi nic nie dodawać, bo blogi to cała ja.
Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie.
Pozdrawiam Was wszystkich i życzę dużo siły na naukę!

sobota, 30 sierpnia 2014

Rozdział 21

Obudziłam się nawet  nie wiem która jest godzina. To był jednak błąd. Czemu ja najpierw robię, później myślę a na samym końcu żałuje. Usiadłam na łóżku. Myślałam na życie, na tym co robię i co będzie jak pewnego razu nie będę mogła się powstrzymać i wezmę za dużo. Mała musiałaby do końca życia spędzać czas z Olivierem. Gdyby dorosła i spytała się jak mama zginęła. Usłyszałaby, że przedawkowała. Fajnie. Co mnie skłoniło, żeby zacząć brać?? A już wiem chciałam pokazać, że jestem dorosła. A zachowałam się jak gówniara. Ojciec ma rację do niczego się nie nadaję. Jestem beznadziejna. Wyszłam z pokoju. Było strasznie ciemno. Zeszłam na dół i poszłam do salonu. Na kanapie siedział Zayn i nawet na mnie nie spojrzał
-Z..Zayn-powiedziałam cicho. Ale odpowiedzi nie usłyszałam.-Zayn. Spójrz na mnie. Popatrz mi w oczy i powiedź co o mnie myślisz. Powiedź mi prawdę-powiedziałam pewnie. Ciągle nic-Och teraz nie będziesz się do mnie odzywał. To jest moja kara. Jesteś żałosny-nie powiedziałam tego. Po jego minie można było się skapnąć, że jednak powiedziałam. Podszedł do mnie i złapał mocno za przedramienię.
-Ja jestem żałosny! To taki masz sposób z uporaniem się z problemami. Ciekawe. Dziewczyno Ty masz córkę chciałaś ją odzyskać. W taki sposób nigdy jej nie dostaniesz. Zastanów się co robisz. Jak nie chcesz stracić i małej i mnie
-Przypominam Ci, że sam mnie nazwałeś kryminalistką
-Nie Ciebie tylko Luke
-A on jest dla mnie jak brat
-To idź i wypłacz mu się w ramię. Może Cię pocieszy. Pieprząc Cię
-Nie nawiedzę Cię. Rozumiesz. Nie chce Cię znać. Z nami koniec-wyrwałam się z jego rąk i wybiegłam z domu. Lało. Zaczęłam biec przed siebie. Poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek.
-Lucy ja przepraszam. Poniosło mnie. Przepraszam
-Nie Zayn ja tak nie mogę. Zrobiłeś to o co prosiłam. Powiedziałeś mi prawdę. Cholerną prawdę. Przepraszam, ale podjęłam już decyzję. Zapomnij o mnie
-O tobie nie da się zapomnieć
-Spróbuj-chciałam iść,ale mi nie pozwolił. Odwróciłam się w jego stronę-Co??-Zayn wpił się w moje usta. Pocałunek w deszczu. Romantycznie.
-Kocham Cię Lucy. Proszę wróć ze mną do domu i daj mi jeszcze jedną szansę
-Ja Ciebie też kocham. Ale to ja powinnam prosić o drugą szansę-Zaz znowu mnie pocałował
-Od początku
-Od początku
-A teraz wracajmy do domu. Bo zaraz będziesz cała mokra
-Mówisz mi to teraz-wróciliśmy do domu. Usiadłam na kanapie. Zayn zdjął swoją mokrą koszulkę i usiadł obok mnie na kanapie. Nie wytrzymałam. Usiadłam na nim i zaczęłam zachłannie całować. Trochę zdziwiło go moje zachowanie, ale wiedziałam, że mu się podobało. Zaczęłam się poruszać w przód i w tył. Zayn zdjął ze mnie koszulkę. Zaczął całować po szyi.
-Jesteś tego pewna
-Jak nigdy w życiu. A teraz się zamknij-znowu wpiłam się w jego usta. Zayn podniósł mnie i zaniósł do sypialni. Rzucił mnie na łóżko. Zerwał resztę ubrań. Po chwili leżałam już naga na łóżku a on nade mną

Obudziłam się rano. Obok mnie leżał Zayn.
-Dzień dobry kwiatuszku-pocałował mnie
-Hej
-Tak zawsze będą się kończyły nasze kłótnie
-Może
-To ja się z tobą mogę kłócić codziennie-spojrzał w jego stronę-Żartowałem przecież
-No ja mam nadzięję
-Dręczy mnie jedno pytanie
-Jakie??
-Czy to ja jestem dobry w łóżku czy to Ty byłaś zajebista
-Nie wiem
-Ale ja tak. A jestem dobry ale Ty jesteś zajebista
-Mam uznać to za komplement
-Tak
-No  mówiła komplementy będę słyszeć tylko wtedy jak będę naga
-Masz zamiar cały dzień przeleżeć w łóżku
-Nie mam zamiar cały dzień przeleżeć w łóżku z tobą
-Zagraj ze mną w 10 pytań
-Okay, ale Ty zaczynasz
-Dobra. 1.Dlaczego ze mną jesteś??
-Bo Cię kocham głuptasie
-Ja Ciebie też. 2.Jak ma na imię twoja córka??
-Darcy
-Ślicznie. Twoja mama tak miała na imię
-Tak. Dlatego Darcy ma na tak na imię. Bardzo kochałam mamę-w tej chwili zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Olivier. Czego on ode mnie chce.
-Przepraszam, ale muszę odebrać-powiedziałam do Zazy. On tylko kiwną głową. Odebrałam
-Miło, że w końcu odebrałaś ten telefon
-Ja nie tryskam taką radością jak Ty. Czego chcesz
-Albo przyjedziesz po tą gówniarę albo zostawię ją pod mostę
-Nie radzę
-No to przyjedź po nią
-A co znudziła Ci się rola taty??
-Posłuchaj mnie uważnie. Wiem, że to mój bachor, ale nie mam zamiaru się nią zajmować ciągle jak ma tez matkę. Rozumiesz
-Tak. Już jadę
-Czekam. Masz pół godziny. Cześć-rozłączył się 

czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział 20

*Oczami Zayna*
Moja biedna Lucy. Tyle w życiu przeszła a ja nic o tym nie wiedziałem. Pomogę jej we wszystkim. Może na mnie liczyć. Wtuliłam się we mnie i zaczęła płakać
-Kwiatuszku czemu płaczesz??
-Bo się cieszę, że mam Cię przy sobie. Kocham Cię-Lucy pocałowała mnie bardzo namiętnie. Usiadła na mnie i zaczęła ruszać się w przód i w tył. Bardzo tego chciałem ale nie zrobię tego. Starałem powstrzymać pożądanie, ale coś ciężko mi to wychodziło po zanim się obejrzałem ściągnąłem z niej koszulkę.
-Zayn wiem, że tego chcesz i ja tego chce
-Na pewno??
-Tak i już tyle nie gadaj.-znowu mnie pocałowała. Czemu musiała założyć biustonosz sportowy. Chyba się domyśliła o co chodzi, bo uśmiechnęła się mi w usta. Lu ściągnęła ze mnie koszulkę i zaczęła całować moją klatkę piersiową.
-Chyba nie w porę przyszliśmy-powiedziała Wali. Serio siostra teraz musiałyście przyjść
-Mówiłem, żeby im nie przeszkadzać, bo są zajęci-powiedział Tommo. Jeszcze ich tu brakowało
-Mam nadzieję, że macie ważny powód, żeby przerywać mi spędzanie czasu z Lucy
-Chciałyśmy Cię odwiedzić-powiedziała Soff.
-Tylko po to tu przyjechałyście
-Zayn bądź miły dla sióstr
-Dobrze Kwiatuszku-pocałowałem ją w policzek i założyłem koszulkę
-Jesteście razem??-spytała Soff
-Tak-odpowiedzieliśmy jej razem
-W końcu
-Co??-Lucy spytała trochę zdziwiona
-No, bo zawsze jak Zayn do nas przyjeżdżał to było "Jak ja bym chciał, żeby Lucy była ze mną" albo "Ona jest taka piękna chciałbym ją całować po całym ciele"
-Ciekawych rzeczy dowiaduję się od twoich sióstr
-Nie słuchaj ich. Gadają jakieś bzdury
-Aha czyli nie jestem ładna ani nie chciałeś ze mną być
-Nie to miałem na myśli. Jesteś przepiękna i bardzo chce z Tobą być, ale nigdy im tak nie mówiłem.
-A powiedziałeś jej, że podglądałeś ją jak tańczyła, bo  tańczyła w krótkich spodenkach albo w sukienka w których wszystko było widać. Albo, że nie raz widziałeś jak chodziła po domu w samym ręczniku-powiedziała Soff
-Albo, że widziałeś jak jej ten ręcznik spadł
*Oczami Lucy*
-Podglądałeś mnie??-spytała
-To nie tak
-Jasne, jasne-powiedział Liam
-Stary nie pomagasz. A was kiedyś uduszę-zaczęła się głośno śmiać
-A Ty z czego się tak śmiejesz??-spytał Hazza
-Zayn myślisz, że ten ręcznik to sam z siebie spadł. Albo jak tańczyłam to czemu nie zakładałam dresów
-Wiedziałaś o wszystkim
-Tak
-Skąd??
-Mam swoje sposoby
-Dlaczego to robiłaś
-Bo wiedziałam, że sprawia Ci to przyjemność a za razem doprowadza do szału
-Nabijałaś się ze mnie-spytał z lekkim oburzeniem
-Można powiedzieć, że tak, ale nie mów, że Ci się to nie podobało
-Bardzo mi się podobało-pocałował mnie w czoło-Dobra a teraz przyznać się po co tu przyjechałyście
-Bo Wali-zaczęła Soff, ale jej starsza siostra nie dała jej dokończyć
-Cicho bądź-widziałam po oczach Wali, że chodzi o chłopaka.
-Umówiła się z chłopakiem
-Skąd wiedziałaś??-spytała ze zdziwieniem
-Poznałam po oczach
-Jakim chłopakiem?? Jak się nazywa?? Ile ma lat??
-Nazywa się Luke Willimas i ma 17 lat-gdy  usłyszałam  nazwisko Willimas zaczęła się śmiać. Ja się próbowała powstrzymać śmiech
-Jest od Ciebie o dwa lata starszy więc nie możesz się z nim spotykać. A zresztą skąd wiesz, że nie chce Cię wykorzystać
-Ale on powiedział, że kocha mnie nad życie i nie zrobi mi krzywdy-dobra teraz nie wytrzymałam i wybuchłam głośnym śmiechem a Soph razem ze mną
-Czy Ty słyszałaś to co ja?? Luke ma dziewczynę-powiedziała Soph
-Słyszałam i kocha ja nad życie i jej nie skrzywdzi-dodałam. Zaczęłyśmy się turlać ze śmiechu po podłodze. Po jakiś 5 minutach uspokoiłyśmy się.
-Dobra. Musimy się pogodzić, że Luke ma dziewczynę-powiedziałam
-Już to widzę. Luke i jakaś dziewczyna. Jak on nie był z dziewczyną dłużej niż tydzień
-Ile jesteście już razem??-spytałam Wali
-Dwa miesiące
-Ty serio mówisz??
-No tak-znowu wybuchnęłyśmy niepohamowanym śmiechem
-Nie naśmiewajcie się z niego. Znalazł w końcu dziewczynę-powiedział Harry
-Harry czy Ty słyszysz to połączenie Luke i dziewczyna
-Dobra macie racje
-Wali nigdy się tak nie uśmiałam jak teraz. Zayn możesz spokojnie pozwolić Wali spotykać się z Lukiem.
-Ale on jest od niej o dwa lata starszy
-Ty ode mnie też
-Ale ja to ja
-Zayn nie masz się czym przejmować-powiedział Nialler
-A wy skąd jesteście tacy pewni
-Luke Williams to ten co mówi do mnie księżniczka
-Ten co był na torze
-Tak
-To tym bardziej nie będziesz się z nim spotykać
-Dlaczego??-spytała Wali
-Właśnie dlaczego??-stanęłam po jej stronie
-Ściga się
-Ja też
-Ale Ty to co  innego
-Może nawet jest w jakiś gangu-spojrzałam na Harrego i na Nialla
-A nawet jeśli jest to co z tego??-spytał Tommo
-Moja siostra nie będzie zadawałam się z kryminalistą-zabolało. Bardzo zabolało. Jeśli Zayn uważa Luke za kryminalistę to mnie też
-Czyli my też nie możemy być razem-powiedziałam czując łzy w oczach
-Dlaczego??
-Ja, Harry, Niall, Luke, Louis i chyba Liam jesteś w gangu-łzy zaczęły spływać po moich policzkach
-Mój Luke??-spytała Wali
-Tak-odpowiedziała jej Soph. Harry podszedł do mnie i przytulił. Miałam ochotę teraz wziąć. Saszetka nadal jest w łazience. Wyplątałam się z ramion Harrego i ruszyłam w stronę łazienki
-Lucy. Jaa..-zaczął Zayn
-Daj jej teraz chwilę-powiedział Harry. Weszłam do łazienki. To czego szukałam leżało na podłodze. Nie wiem czy dobrze robię, ale mam to w dupie. Rozsypałam proszek i wciągnęłam całą zawartość torebeczki. Upadłam. I dalej nic nie pamiętam, bo urwał mi się film.
*Oczami Zayna*
-Zayn mówisz, że Wali nie będzie spotykać się z kryminalistą. A nie pamiętasz już ja okradaliśmy banki i nie tylko-powiedział Tommo
-Pójdę przeprosić Lucy-powiedziałem
-Poczekaj najpierw ja do niej pójdę-powiedziała Soph
-To dobry pomysł-odpowiedział jej Harry
-To co mogę spotykać się z Lukiem??-spytała cicho Wali
-Tak, ale jeśli Cię skrzywdzi to mnie pomięta długo
-No dobra-nagle usłyszeliśmy krzyk Soph. Szybko pobiegłem na górę. Lucy leżała na środku łazienki.
-Brała-powiedział Harry. W ręce trzymał saszetkę, którą wcześniej trzymała Lucy. Tylko, że jak ją trzymałam to była cała. To wszystko moja wina. Nie powinienem tak mówić. To jest tylko moja wina.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 19

Poszłam do jego sypialni. Wyjęłam z szafy jakąś koszulkę i ją założyłam. Chciałam już wychodzić, ale coś we mnie pękło. Zsunęłam się na ziemie. Plecami opierałam się o drzwi. Nie mogę przed nim ukrywać tego co się stało parę lat temu. On jest cudowny i chce się z nim kochać ale..
-Lucy proszę otwórz drzwi-z rozmyśleń wyrwał mnie jego głos. Podniosłam się z podłogi i otworzyłam drzwi
-Przepraszam-ominęłam go. Bravo Lucy najlepiej uciec przed rzeczywistością, bo co powiedzieć komuś kogo kochasz co się stało jak można uciec i męczyć się z tym do końca życia. Poszłam do łazienki i tam też się zamknęłam. Tak uciekaj przed nim w jego własnym domu. Nałożyłam na siebie dresy i włożyłam telefon do kieszeni, bo wypadł mi jak je ściągałam. W kieszeni miałam saszetkę z białym proszkiem w środku. Zastanawiałam się jakim cudem to znalazło się w mojej kieszeni. I przypomniałam sobie, że zabrałam z pokoju Harrego, żeby on już nie brał. Ale to chyba był zły pomyśl, żeby to schować do kieszeni, bo pokusa jest za wielka. Niby byłam na odwyku i już od pół roku nie brałam, ale nadal nie potrafię się z tym uporać.
-Lucy otwórz drzwi. Chce z Tobą porozmawiać. Proszę. Kwiatuszku-nic nie odpowiedziałam, bo byłam za bardzo zajęta patrzenie na to co miałam w ręku. Usłyszałam jak przekręca kluczy i otwiera drzwi. W sumie co ja się dziwie to jego domu
-Ja naprawdę nie chciałam. Przep..-Zayn spojrzał na moje ręce-Czy Ty?? Co to jest??-zaczął na mnie krzyczeć. Opuściłam głowę i dopiero teraz zobaczyłam, że jest w samym ręczniku. Skupiłam wzrok na jego tatuażach. Zayn przesunął się do mnie i złapał za moją rękę i zobaczył coś czego nie powinien czyli blizn co cięciach. Starych blizn. Już się nie tnę. Wstydziłam się spojrzeć mu w oczy-Spójrz na mnie-złapał mnie za brodę i podniósł moją głowę tak abym na niego spojrzała.-Czemu to robiłaś??-powiedział już trochę łagodniej.
-Pomóż mi-powiedziałam najciszej jak się tylko dało
-Ale w czym?? Jak nie chcesz mi nic powiedzieć. Lucy zawsze Ci pomogę tylko muszę znać prawdę.
-D..dobrze-Zaz złapał mnie za rękę i zaprowadził do salonu. Usiadłam na kanapie. A on poszedł do kuchni. Wrócił po chwili z kubkiem w ręku
-Gorąca czekolada z piankami-chciałam policzyć pianki-Wrzuciłem 6 pianek tak jak lubisz
-Dziękuję
-Zaczekaj tu chwilkę tylko pójdę się ubrać. Dobrze-pokiwałam głową i upiłam trochę czekolady. Zayn poszedł na górę. Teraz mam najlepszym moment, żeby uciec. NIE! Nie mogę ciągle uciekać, przed rzeczywistością. Nie teraz. Usłyszałam kroki. Kroki Zayna.Usiadł obok mnie. Zapanowała pomiędzy nami niezręczna cisza. Żadne z nas nie wiedziało jak zacząć
-Lucy przepraszam Cię za tamto w łazience na prawdę nie chciałem. Marzyłem żeby Cię pocałować a teraz jesteś moją dziewczyną a ja jak zwykle wszystko spieprzyłem
-Nic nie spieprzyłeś Zayn. Gdybyś spieprzył to czy bm tu była
-Nie, ale obiecałem, że Cię nie dotknę i nie dotrzymałem słowa
-Zayn. Kochasz mnie??
-Tak
-To przestać się zadręczać
-Nie Lucy. Co mogę zrobić żebyś mi wybaczyła
-Już Ci wybaczyłam
-Co??
-Pomóż mi. Pomóż mi odleźć Camille i pomóż mi uporać się z moim nałogiem
-Pomogę, bo wiem przez co przechodzisz
-Nie rozmumiem
-Sam kiedyś brałem
-I co Ci pomogło??
-Ty-uśmiechnęłam się słabo-Od kiedy bierzesz??
-Od śmierci mamy-znowu skłamałam. Pogrążam się w kłamstwie coraz bardziej i bardziej.
-To zrozumiałe. Nie radziłaś sobie ze śmiercią mamy. Przeprowadziłaś się. Nowa szkoła, nowe miejsce, nowi koledzy i koleżanki. Jessica, która chciała zastąpić Ci mamę. Ojciec Cię nie szanował.
-Zayn-przerwałam mu. Muszę mu powiedzieć prawdę.-Okłamałam Cię
-Jak to??
-Brałam jeszcze jak mama żyła. Moi rodzice rozwodzili się, bo "ojciec" zdradzał mamę z Jessicą. Razem z mamą przeprowadziłam się do babci. "Ojciec" zaprosił mnie na obiad, bo chciał mi przedstawić Jessice i jej brata. Nie chciałam  tam iść, ale mama mi kazała. Poszłam. Obiad i jakaś gadka. Miałam wtedy nocować u niego. Wieczorem do pokoju przeszedł jej brat i mnie zgwałcił. Już w tedy brałam. Gdy skończył, był zadowolony a mnie bolał brzuch i cały czas płakałam, bo rżnął mnie jak dziwkę. Całą noc płakałam. Mama miała po mnie przyjechać. Gdy rano weszła do mojego pokoju. Zobaczyłam mnie całą w krwi. Bo najpierw wzięłam a później podcięłam sobie żyły. Nie chciało mi się żyć. Miałam dość siebie i wszystkiego. Zawieźli mnie do szpitala. Tam mnie uratowali. Mama zapisała mnie na odwyk. Po tygodni na odwyku odwiedził mnie Olivier brat narzeczonej mojego ojca. Znowu mnie zgwałcił i znowu rżnął jak dziwkę. Chciałam znowu się zabić. Ale postanowiłam iść i porozmawiać z kimś o tym. I to mi pomogło. Pewnego razu zemdlałam. Znowu wylądowałam w szpitalu. Wyszło, że jestem w ciąży. Nie chciałam tego dziecka ale też nie miałam serca żeby je usunąć, bo nie było niczemu winne. Dziewięć miesięcy później jak powiedzieli mi, że mama miała wypadek i nie przeżyła zaczęłam rodzić. Po porodzie lekarz spytała się czy chce mała na ręce nie chciałam ale pielęgniarka powiedziałam żeby pożegnała się z córką. Okay wzięłam ją na ręce i wtedy coś we mnie pękło. Mała była tak słodka i jak ją wzięłam na ręce to się do mnie uśmiechnęła i złapała mnie za palce. Pokochałam ją mimo, że miała 14 lat chciałam ją zatrzymać. Gdy miała rok Olivier zabrał mi ją. Ojciec mówił, że tak będzie lepiej. I znowu zaczęłam brać. Poznałam Harrego, Nialla i Soph. Oni mówili mi, że to mi szkodzi, ale nie chciałam tego słuchać. Zayn pomóż mi
-Pomogę. Pomogę Ci rzucić to świństwo. Pomogę odnaleźć Ci Camille i pomogę odzyskać córkę
-Naprawdę??
-Tak-pocałował mnie namiętnie

piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 18

Liam i Harry pomogli wstać Zaynowi. Ten chuj postrzelił mi chłopaka w nogę. Zdziwiło mnie, że Jessica przyszła tu ze swoim bratem, który jest lekarzem i on opatrzył ranę Zayna. Ale jestem jej za to wdzięczna. Chłopcy pomogli mu dojść i wsiąść do samochodu. Jechaliśmy tym samym samochodem, którym przyjechaliśmy czyli Harrego. Poprosiłam Nialla, żeby usiadł z przodu. Na szczęście się zgodził. Usiadłam z tyłu pomiędzy Zaynem a Louisem. Liam wsiadł do swojego samochodu. Harry spytał go czy pojedzie za nim do niego, bo chce z nim pogadać. Zgodził się. Pewnie chce go w gangu. W sumie czemu nie. Może być fajnie.
-Harry mógłbyś zawieść mnie do mnie??-spytał Zaz
-No spoko ale jesteś pewny??
-Tak-Zayn spojrzał na mnie i się uśmiechnął
-Dobra już rozumiem-Hazza uśmiechnął się znacząco
-Harry skup się na drodze. Okay?
-Czerwone jest
-Ale już zielone
-Zobacz Harry nasza mała Lucy już dorosła. I teraz spędzi noc z Zaynem
-Wiesz Niall, kto powiedział, że jedną noc-dodał Louis. Zayn miał z tego ubaw a ja czułam, jak pieką mnie policzki.
-Przestańcie, bo moja Lusia się zawstydziła-Zayn stanął po mojej stronie. Złapał mnie za rękę. Ale i tak dostał ode mnie w ramię
-Auć! Za co?
-Mówiłam, że nie lubię jak mówisz do mnie Lusia
-Dobrze. Przeprasza. Lusiu-wszyscy zaczęli się śmiać
-Ale masz z tego ubaw
-Przepraszam. Kwiatuszku-pocałował mnie w czoło. Resztę drogi żadne z nas się nie odezwało. Gdy dojechaliśmy od dom Zazy Nialler i Lou pomogli mu wyjść z samochodu i zaprowadzili do domu.
-Zayn na pewno sobie poradzisz??-spytał go Tommo
-Tak o ile Lucy ze mną zostanie
-Zostanę-Zayn na moją odpowiedz uśmiechnął się bardzo pięknie
-Dobra my już idziemy. Tylko pamiętajcie. Zabezpieczcie się-powiedział Harry
-Idź już głupku- wypchałam ich za drzwi
-To co zostaliśmy sami-Zaz uśmiechnął się łobuzersko
-Nawet o tym nie myśl- zrobił minkę szczeniaczka-Nie Zayn
-Dlaczego??
-Nie jestem jeszcze gotowa
-Będę delikatny
-Zayn proszę-posmutniał-Przepraszam, ale...-przerwał mi
-Nie to ja przepraszam.Chodź tu do mnie-usiadłam na jego kolanie-Nie powinienem tak na Ciebie naciskać. Przepraszam-spuścił głowę. Złapałam go za brodę i zmusiłam, żeby spojrzał na mnie
-Kocham Cię wiesz-musnął moje usta
-Ja Ciebie też Kwiatuszku. Wiesz, że zakochałem się w tobie gdy tylko przekroczyłaś próg przedszkola. Twój uśmiech był najpiękniejszą rzeczą jaką zobaczyłem w życiu. Od razu pomyślałem, że będziesz moja. Z wiekiem moje myśli zmieniły się pod kątem seksualnym. Wyobrażałem sobie Ciebie wtulaną w mój tors. Leżeliśmy nadzy w moim łóżku. Na ciele miałaś kilka malinek
-Gdyby Cię nie znała pomyślałabym, że jesteś jakimś zboczeńcem
-A nie jestem
-Wariat. Zjesz coś??
-Nie, ale chciałbym się wykąpać z tej krwi
-Okay-wstałam z jego kolan-Pomogę Ci wstać
-Jesteś kochana-gdy wstał dostałam soczystego buziaka w policzek
-Gdzie masz łazienkę??
-Na górze po lewej stronie, na końcu korytarza-Pomogłam mu dojść do łazienki
-Prysznic czy wanna
-Prysznic-odpowiedział. Odkręciłam mu wodę. Gdy się odwróciłam Zayn stał nago. Starałam się nie patrzeć na dół, ale wzrok sam mi tam uciekał
-No co??-spytał jak by nie wiedział o co mi chodzi
-Wiesz mogłeś się rozebrać jak wyjdę
-Nie, bo Ty tu zostajesz
-Slucham??
-Po pierwsze  nie mów słucham, bo Cię..
-Nie kończ
-No dobra. Po drugie sam sobie nie dam rady. Po trzecie teraz Ty możesz mnie umyć
-Po pierwsze miałam wtedy 7 lat a po drugie będę się wstydzić
-Ale czego?? Jesteś moją dziewczyną i to chyba normalne, że ja Ciebie zobaczę nago i Ty mnie. A z resztą nie możesz oderwać wzroku od mojego przyjaciela
-Oj zamknij się
-Proszę Lulu wykąp się ze mną. Obiecuję, że nawet Cię tam nie dotknę
-No dobrze
-Wiedziałem, że się zgodzisz-uśmiechnął się. Zaczęłam się rozbierać. Zayn ciągle się na mnie patrzył. Gdy już się cała Zayn patrzył na mnie z rozdziawioną buzią
-Co??
-Nic tylko jesteś piękniejsza niż myślałem
-Ciekawe z której strony
-Z każdej jednej. Jesteś tylko moja-Zaz złapał mnie w pasie
-Będziesz mi prawił komplementy tylko wtedy jak będę stała przed tobą nago??
-Jeśli częściej będziesz stać przede mną nago to tak
-To ja już wolę nie słyszeć tych komplementów
-Oj  żartuję przecież. Codziennie będę Ci mówił jak jesteś piękna i jakie mam szczęście, że Cie mam
-Nie słodź już tak
-Dlaczego
-Dlatego. Wydaję mi się, że chciałeś się wykąpać a nie stać na środku łazienki
-Ma Panie rację-Zayn uśmiechnął się i złapał mnie za rękę. Weszliśmy do kabiny. Mimo tego, że kabina była duża dzieliły nas 3 centymetry. Gdy spojrzał mi prosto w oczy poczuła coś czego jeszcze nigdy w życiu nie czułam. Czułam, że ktoś mnie kocha. Mogę stwierdzić, że miłość to jedna z najpiękniejszych rzeczy na świecie. Zayn po chwili spojrzał na moje usta. przybliżył się do mnie i namiętnie pocałował. Ten pocałunek był inny. Zayn całował mnie delikatnie ale zarazem zachłannie. Krople wody, które spływały na nasze nagie ciała dodawały uroku temu pocałunku. Robiło się coraz bardziej gorąco. Zayn zaczął całować linie mojej szczęki, później ramię, obojczyk i na samy końcu szyję. Zostawiając przy tym kilka malinek. Jego ręce wodziły po moim ciele. Jedną ręką trzymał mnie w pasie a drugą głaskał moje udo. Wrócił do całowania mnie w usta. Przejechał palcem tam. Na co jęknęłam mu w usta. Zayn chciał włożyć we mnie swoje palce, ale ja się opamiętałam. Odsunęłam go od siebie. Wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Gdy złapałam za klamkę odwróciłam się i powiedziałam
-Przepraszam