*Oczami Louisa*
-Co jest??-spytałem Zayna
-Lucy nie może się dowiedzieć, że się ściagam
-Spoko. Teraz posłuchaj mnie uważnie. Ponoć jest tu jakaś laską z którą nikt od trzech lat nie wygrał. Jest pierwszą dziewczyną w historii, która się ściga na torze. Jeździ z dwoma kuplami, którzy też są dobrzy. Z tego co się dowiedziałem to ona się dzisiaj ściga, więc związku z tym musisz dać z siebie wszystko.
-Nie wiem jak ona jeździ ale tego wyścigu nie wygra
-No i takie podejście mi się podoba. A czemu Lucy nie może wiedzieć, że się ścigasz.
-A co mam jej powiedzieć, że biorę udział w nielegalnych wyścigach, wcześniej okradałem banki. Louis zastanów się
-No racja. Chodź idziemy, żeby nic nie podejrzewali-ruszyliśmy w stroną Lucy i reszty. A tak w ogóle gdzie jest Eleanor. Pewnie z Lucy.
*Oczami Lucy*
-To kto się dzisiaj ściga-spytał Luke
-Nie kto inny tylko Lucy-odpowiedział mu Niall
-Nie dasz innym fory
-Ani mi się śni
-Ale dzisiaj ma się ścigać jakiś nowy
-Ma chłopak pecha
-Kto ma pecha-spytał Zayn
-Nikt-szybko mu odpowiedziałam, zanim Luke coś by palnął
-Słuchaj Lucy ja muszę już lecieć
-Okay, a ile Ci zajmie to załatwianie czegoś
-Z pół godziny
-To dobrze
-Za godzinę bądź pod halą...-nie dokończyłam, bo przerwał mi Louis
-Gdzie jest Eleanor??
-Stała..-spojrzałam obok Soph, bo dałabym sobie rękę uciąć, że tam przed chwilą byłam-Przecież stała obok Soph
-No ale jej tam nie ma-krzyknął na mnie Louis
-Nie krzycz na mnie. Tylko daj mi swój telefon
-Po co Ci mój telefon
-Nie marudź tylko daj-Tommo wyjąć telefon z tylnej kieszeni spodni. Znalazłam zdjęcie Eleanor. Chciałam iść do Tom'a spytać się czy jej nie widział, lecz usłyszałam krzyki
-Ratunku, Louis proszę pomóż mi.-od razu pobiegłam w tamtą stronę. Louis się chyba kapnął, bo pobiegł za mną a za nim cała reszta. Zobaczyłam płaczącą Eleanor i John'ego Brown'a jak ją całuje
-John Brown puść ją-odwrócił głowę
-Lucy Smith. A co mi zrobisz jak jej nie puszczę??
-Pomyślmy zabiję
-Nie odważysz się
-A założymy się
-Puść ją Ty frajerze-wydarł się Louis
-A to kto to?? Twój chłopak??-zwrócił się do Eleanor. Nic mu nie odpowiedziała. Pociągnął ją za włosy-Odpowiedź na moje pytanie
-Tak-powiedziała po cichu
-John puść ją
-Bo??
-Bo jak Ci życie miłe to ją puścisz
-A jak mi nie miłe??
-To Cię zaraz mogę zabić
-Lucy będziesz tak stać czy pójdziesz ją uwolnić jak nie to ja to zrobię
-Louis stój w miejscu
-Nie będę stał bezczynnie i patrzył jak ten chuj robi coś mojej dziewczynie
-Uważaj ze słowami-odezwał się John
-Louis posłuchaj jeśli się ruszysz to on zrobi krzywdę Eleanor
-Posłuchaj jej dobrze gada
-John weź mnie zamiast jej. Przecież to ja Ci się zawsze podobałam i to mnie chciałeś przelecieć
-Racja-John puścił Eleanor a ta pobiegła do Louisa. Zaczęłam iść w stronę John'a z łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy. Idąc wyjąłem z tylnej kieszeni nóż, który zawsze mam przy sobie. Gdy do niego podeszłam przycisnęłam go do ściany i przyłożyłam mu nóż do gardła
-A teraz posłuchaj mnie uważnie. To jest mój tor i ja tu rządzę, więc Ty się grzecznie stąd usuniesz i już nigdy nie wrócisz. Zrozumiałeś
-A co jeśli nie??
-Już Ci powiedziałam zabiję Cię
-Ale zanim pójdziesz przeprosisz grzecznie Eleanor
-Nie ma mowy skarbie
-A usuniesz stąd grzecznie??
-Po moim trupie
-To jest do załatwienie
-Lucy stój-odezwał się Harry
-Co??-odwróciłam się nadal trzymając nóż przy jego gardle
-To nie jest miejsce na takie porachunki. Za dużo tu jest osób-nagle poczułam jak John mnie odwraca i przyciska do ściany. Wyrwał mi też nóż i przyłożył go do mojego gardła
-Podziękuj koledze
-Idziemy Brown. Masz się więcej tu nie pokazywać zrozumiano-ochroniarze wyprowadzili go. Harry podbiegł do mnie
-Cała??
-Cała. Luke co tu się dzieje??
-Sam chciałbym wiedzieć. Ostatni została porwana dziewczyna i trzy dni temu znalezioną martwą w lesie. Więc jak Soph i Eleanor chcą być więc, muszę trzymać się was bardzo blisko a szczególnie Ciebie, bo wszyscy się Ciebie boją.
-Okay. Eleanor mam nadzieję, że nic Ci poważnego nie zrobił, bo inaczej pożałuje, że się urodził.
-Nie wszystko wporządku
-Przepraszam też, że wcześniej się nie kapnęłam, że Cię nie ma
-Nie to moja wina, bo nie powinnam się oddalać jak nie wiem gdzie co i jak??
-A ja Cię przepraszam, że krzyczałem na Ciebie-powiedział Louis
-Spoko. Nic się nie stało. Martwiłeś się o Eleanor i działałeś pod wpływam impulsu
-A o co chodziło, że to jest twój tor i Ty tu rządzisz?
-Bo ja tu rządzę
-Czyli??
-No wszyscy się mnie boją i nikt ze mną nie wygrał od trzech lat
-To Ty jesteś to dziewczyną, która jako pierwsza w historii się ściga
-We własnej osobie. Tylko nie mów Zaynowi
-Spoko
-Lucy nie chcesz żeby Zayn wiedział o twoich nielegalnych wyścigach a zaprosiłaś go na walkę
-No racja. Podałeś mu adres
-Podałem
-Lucy 5 minut-powiedział Tom
-Okay
Kocham ten rozdział. Wybacz, ale nie będę go oceniać, bo będę nie obiektywna, bo za dużo w nim Lou. Albo co mi tam rozdział jest po prostu: jsldkjalksjdldsiflkdfdsf!!!!!!!! Ubóstwiam Cię za ten rozdział!!!!!
OdpowiedzUsuńCałuję Lilka;****************
Rozdział CUDO!!!!!! Dobrze, że El nic się nie stało. Jestem ciekawa jaką minę będzie miał Zaza jak zobaczy, że to z Lucy musi się ścigać, Ahhhh moja bujna wyobraźnia zaczęła już działać.... No nic czekam na nn...
OdpowiedzUsuńJoasia.
Rozdział zajefajny. Jestem ciekawa jak Zayn zareaguje jak dowie się, że rywalizuje z Lucy. JEstem też ciekawa jak zareaguje Lucy na to, że Zayn ją okłamał. W sumie to ona też go okłamała, więc są chyba kwita. Czekam na następny
OdpowiedzUsuńJulka -_-