czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 12

*Oczami Louisa*
-Co jest??-spytałem Zayna
-Lucy nie może się dowiedzieć, że się ściagam
-Spoko. Teraz posłuchaj mnie uważnie. Ponoć jest tu jakaś laską z którą nikt od trzech lat nie wygrał. Jest pierwszą dziewczyną w historii, która się ściga na torze. Jeździ z dwoma kuplami, którzy też są dobrzy. Z tego co się dowiedziałem to ona się dzisiaj ściga, więc związku z tym musisz dać z siebie wszystko.
-Nie wiem jak ona jeździ ale tego wyścigu nie wygra
-No i takie podejście mi się podoba. A czemu Lucy nie może wiedzieć, że się ścigasz.
-A co mam jej powiedzieć, że biorę udział w nielegalnych wyścigach, wcześniej okradałem banki. Louis zastanów się
-No racja. Chodź idziemy, żeby nic nie podejrzewali-ruszyliśmy w stroną Lucy i reszty. A tak w ogóle gdzie jest Eleanor. Pewnie z Lucy.
*Oczami Lucy*
-To kto się dzisiaj ściga-spytał Luke
-Nie kto inny tylko Lucy-odpowiedział mu Niall
-Nie dasz innym fory
-Ani mi się śni
-Ale dzisiaj ma się ścigać jakiś nowy
-Ma chłopak pecha
-Kto ma pecha-spytał Zayn
-Nikt-szybko mu odpowiedziałam, zanim Luke coś by palnął
-Słuchaj Lucy ja muszę już lecieć
-Okay, a ile Ci zajmie to załatwianie czegoś
-Z pół godziny
-To dobrze
-Za godzinę bądź pod halą...-nie dokończyłam, bo przerwał mi Louis
-Gdzie jest Eleanor??
-Stała..-spojrzałam obok Soph, bo dałabym sobie rękę uciąć, że tam przed chwilą byłam-Przecież stała obok Soph
-No ale jej tam nie ma-krzyknął na mnie Louis
-Nie krzycz na mnie. Tylko daj mi swój telefon
-Po co Ci mój telefon
-Nie marudź tylko daj-Tommo wyjąć telefon z tylnej kieszeni spodni. Znalazłam zdjęcie Eleanor. Chciałam iść do Tom'a spytać się czy jej nie widział, lecz usłyszałam krzyki
-Ratunku, Louis proszę pomóż mi.-od razu pobiegłam w tamtą stronę. Louis się chyba kapnął, bo pobiegł za mną a za nim cała reszta. Zobaczyłam płaczącą Eleanor i John'ego Brown'a jak ją całuje
-John Brown puść ją-odwrócił głowę
-Lucy Smith. A co mi zrobisz jak jej nie puszczę??
-Pomyślmy zabiję
-Nie odważysz się
-A założymy się
-Puść ją Ty frajerze-wydarł się Louis
-A to kto to?? Twój chłopak??-zwrócił się do Eleanor. Nic mu nie odpowiedziała. Pociągnął ją za włosy-Odpowiedź na moje pytanie
-Tak-powiedziała po cichu
-John puść ją
-Bo??
-Bo jak Ci życie miłe to ją puścisz
-A jak mi nie miłe??
-To Cię zaraz mogę zabić
-Lucy będziesz tak stać czy pójdziesz ją uwolnić jak nie to ja to zrobię
-Louis stój w miejscu
-Nie będę stał bezczynnie i patrzył jak ten chuj robi coś mojej dziewczynie
-Uważaj ze słowami-odezwał się John
-Louis posłuchaj jeśli się ruszysz to on zrobi krzywdę Eleanor
-Posłuchaj jej dobrze gada
-John weź mnie zamiast jej. Przecież to ja Ci się zawsze podobałam i to mnie chciałeś przelecieć
-Racja-John puścił Eleanor a ta pobiegła do Louisa. Zaczęłam iść w stronę John'a z łobuzerskim  uśmieszkiem na twarzy. Idąc wyjąłem z tylnej kieszeni nóż, który zawsze mam przy sobie. Gdy do niego podeszłam przycisnęłam go do ściany i przyłożyłam mu nóż do gardła
-A teraz posłuchaj mnie uważnie. To jest mój tor i ja tu rządzę, więc Ty się grzecznie stąd usuniesz i już nigdy nie wrócisz. Zrozumiałeś
-A co jeśli nie??
-Już Ci powiedziałam zabiję Cię
-Ale zanim pójdziesz przeprosisz grzecznie Eleanor
-Nie ma mowy skarbie
-A usuniesz stąd grzecznie??
-Po moim trupie
-To jest do załatwienie
-Lucy stój-odezwał się Harry
-Co??-odwróciłam się nadal trzymając nóż przy jego gardle
-To nie jest miejsce na takie porachunki. Za dużo tu jest osób-nagle poczułam jak John mnie odwraca i przyciska do ściany. Wyrwał mi też nóż i przyłożył go do mojego gardła
-Podziękuj koledze
-Idziemy Brown. Masz się więcej tu nie pokazywać zrozumiano-ochroniarze wyprowadzili go. Harry podbiegł do mnie
-Cała??
-Cała. Luke co tu się dzieje??
-Sam chciałbym wiedzieć. Ostatni została porwana dziewczyna i trzy dni temu znalezioną martwą w lesie. Więc jak Soph i Eleanor chcą być więc, muszę trzymać się was bardzo blisko a szczególnie Ciebie, bo wszyscy się Ciebie boją.
-Okay. Eleanor mam nadzieję, że nic Ci poważnego nie zrobił, bo inaczej pożałuje, że się urodził.
-Nie wszystko wporządku
-Przepraszam też, że wcześniej się nie kapnęłam, że Cię nie ma
-Nie to moja wina, bo nie powinnam się oddalać jak nie wiem gdzie co i jak??
-A ja Cię przepraszam, że krzyczałem na Ciebie-powiedział Louis
-Spoko. Nic się nie stało. Martwiłeś się o Eleanor i działałeś pod wpływam impulsu
-A o co chodziło, że to jest twój tor i Ty tu rządzisz?
-Bo ja tu rządzę
-Czyli??
-No wszyscy się mnie boją i nikt ze mną nie wygrał od trzech lat
-To Ty jesteś to dziewczyną, która jako pierwsza w historii się ściga
-We własnej osobie. Tylko nie mów Zaynowi
-Spoko
-Lucy nie chcesz żeby Zayn wiedział o twoich nielegalnych wyścigach a zaprosiłaś go na walkę
-No racja. Podałeś mu adres
-Podałem
-Lucy 5 minut-powiedział Tom
-Okay

3 komentarze:

  1. Kocham ten rozdział. Wybacz, ale nie będę go oceniać, bo będę nie obiektywna, bo za dużo w nim Lou. Albo co mi tam rozdział jest po prostu: jsldkjalksjdldsiflkdfdsf!!!!!!!! Ubóstwiam Cię za ten rozdział!!!!!
    Całuję Lilka;****************

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział CUDO!!!!!! Dobrze, że El nic się nie stało. Jestem ciekawa jaką minę będzie miał Zaza jak zobaczy, że to z Lucy musi się ścigać, Ahhhh moja bujna wyobraźnia zaczęła już działać.... No nic czekam na nn...
    Joasia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział zajefajny. Jestem ciekawa jak Zayn zareaguje jak dowie się, że rywalizuje z Lucy. JEstem też ciekawa jak zareaguje Lucy na to, że Zayn ją okłamał. W sumie to ona też go okłamała, więc są chyba kwita. Czekam na następny
    Julka -_-

    OdpowiedzUsuń