sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 17

-Skąd wiesz??-spytałam Louisa
-Liam mi powiedział. A Ty skąd wiesz??
-Jessica do mnie zadzwoniła i powiedziała, że Zayn został porwany
-A co ona ma do tego??-spytał Harry
-Bo Nick porwał Zayna
-Kto??-spytali razem
-Nick Smith a jak wolicie to Nicolas Smith. Nauczyciel matematyki w naszej szkole. Nasz wychowawca. Ojciec Jamesa i Camille. Już wiecie kto??
-Tak-znów powiedzieli razem
-Tylko gdzie on jest??-spytał Nialler
-W opuszczonych magazynach. Tam gdzie kiedyś trenowałam i gdzie odbywały się moje walki-musieli pomyśleć gdzie to jest.-Jedziemy czy tak będziecie stać. Wiecie mogę pojechać sama.
-Nigdzie nie pojedziesz sama.-powiedział Tommo
-No to się ruszcie
-Poczekaj jeszcze minutę-dodał Hazz
-Jak nie będzie Cię za minutę to jadę sama
-Louis, Niall chodźcie-i pobiegli na górę. Przysięgam jak nie będzie ich za minutę jadę bez nich. Stałam przy drzwiach z zegarkiem w ręku. Moją jeszcze 10 sekund. 9. 8. 7. 6. 5. 4. 3. 2. 1. W tej chwili zeszli na dół
-Sekundę później jechałabym sama
-Oj bez przesady. Ty, Soph i Ellie zostajecie w domu-powiedział Harry
-Chyba Cię coś powaliło, że zostanę w domu
-Mówiłem, że nie zostanie-dodał Lou
-My też nie zostaniemy-powiedziała Soph
-Soph to jest bardzo niebezpieczne. My damy sobie radę. Jeszcze Liam ma do nas dojechać, więc tym bardziej poradzimy sobie.
-No dobra
-One zostają ja nie
-Harry wiesz, że ona jest uparta jak osioł, nawet jak ją w pokoju zamkniesz to wyjdzie prze okno, albo wyważy drzwi
-W sumie racja. Dobrze jedziesz, ale trzymasz się z tyłu
-Okay-wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę samochodu. Usiadłam jak zwykle z przodu. Harry prowadził. Całą drogę jechaliśmy w ciszy. Gdy dotarliśmy na miejsce Liam już na nas czekał.
-Lulu chciałaś z nami jechać, choć wiedziałaś jakie to niebezpieczne. Więc proszę uważaj na siebie. Trzymaj się blisko nas. Proszę-powiedział Louis z troską jakiej jeszcze nie znałam.
-Dobrze
-I nie rób nic głupiego-dodał Harry. Kiwnęłam głową. Liam poszedł jako pierwszy. Zanim Harry, Niall. Louis mnie pilnował więc szedł przy mnie. Weszliśmy do środka. Nikogo nie było. Nagle usłyszeliśmy śmiechy. Poszliśmy za hałasem. Stanęliśmy przy jakiś drzwiach. Liam pokazał, żebyśmy byli cicho. Louis kazał mi zostać. A sam z resztą  weszli do pomieszczenia i rozległy się strzały. Chłopcy wyszli bez szwanku. Gdy zajrzałam do środka wszyscy leżeli martwi a w okół było dużo krwi. Ktoś złapał mnie za szyję i przyłożył mi pistolet do głowy. Walnęłam go z łokcia w brzuch. Później dostał z kolanka. Moim kochani koledzy dopiero teraz skapnęli się co się dzieję. Nie no zapłon moją niezły. Wyrwałam mu pistolet z ręki i jeszcze trochę pobiłam. Gdy leżał na podłodze wyjął nóż z kieszeni. Podniósł się ale ja byłam szybsza i go zastrzeliłam. 
-Miałaś na siebie uważać-Tommo zaczął na mnie krzyczeć
-To wy wszystkich nie zabiliście więc co się mnie czepiasz-Louis tylko przewrócił oczami. Poszliśmy dalej aż dotarliśmy do jakiś drzwi. Były zamknięte.
-Lucy czyń powinności-powiedział Nialler. Kopnęłam drzwi aż wyleciały z zawiasów.
-Niezły kop mała-powiedział Liam
-Dzięki-nie chciałam wejść pierwsza, bo bałam się tego co zobaczę.Jako pierwszy wszedł Harry, za nim Liam, później Niall. Poczekałam 5 sekund przed drzwiami i weszłam. Louis był tuż za mną. Gdy weszłam zamarłam.Zayn siedział nieprzytomny, cały pobity. Wokół niego było dużo krwi. Myślałam, że nie żyje. Gdyby nie Louis na pewno bym upadła, lecz w ostatniej chwili Tommo złapał mnie w pasie. Wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać
-Tylko nie to. To wszystko moja wina. Żałuje, że nie zdążyłam Ci tego powiedzieć wcześniej. Ale chce żebyś wiedział, że Cię kocham. Kocham i zawsze będę kochać. -powiedziałam pewnie. Tak kocham go. Najmocniej na świecie. Czemu mu wcześniej nie powiedziałam. Zaczęłam szlochać
-Ja Ciebie też kocham-myślałam, że się przesłyszałam.-Kocham Cię. Lusia-on tylko mówił do mnie Lusia. Mój Zayn żyje
-Zayn nawet nie wiesz jak się martwiłam-położyłam dłoń na jego policzku.-Myślałam, że nie żyjesz
-Przepraszam Cię za wszystko. Przepraszam za to, że Cię uderzyłem. Za te wszystkie lata co Ci dokuczałem. Za to, że nie było mnie przy tobie kiedy najbardziej tego potrzebowałaś. Prze...-przerwałam mu przykładając palec do jego ust. Zbliżyłam się do niego i pocałowałam. Od razu odwzajemnił mój pocałunek.
-Marzenia się spełniają-powiedział i znowu mnie pocałował.

3 komentarze:

  1. Jak dobrze, że znaleźli Zazę. I jak dobrze, że Lucy i Zayn się pogodzili i szykuje się coś więcej jakieś wielkie love story! :D:D:D:D Ahhhhh jak się cieszę ;);););););) Z niecierpliwością czekam na nn! :D
    Całuję Lilka ;*********************

    OdpowiedzUsuń
  2. Jupi! Zayn odnaleziony, Lucy szczęśliwa i wydaje się, że oboje znaleźli miłość swojego życia... Aż boje się pomyśleć co Ty jeszcze takiego wymyślisz dla tej dwójki... Ale na razie cieszę się, że wszystko idzie ku dobremu i może chociaż przez chwilę zapanuje sielanka :)
    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Hura!! Zayn i Lucy są razem. Jestem ciekawa co Lucy zrobi jak zobaczy swojego "ojca". Już nie mogę się doczekać co ciekawego wymyślisz. Życzę weny i z niecierpliwością czekam na następny rozdział
    Julka -_-

    OdpowiedzUsuń