poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 11

*Oczami Zayna*
Dlaczego Liam musiał ją przeprosić za to co było u mnie w domu. A jak ona zrobi teraz coś głupiego. Nie mogę na to pozwolić.
-Zayn możesz mi odpowiedzieć na moje pytanie. CZY TO MÓJ OJCIEC ZABIŁ MOJĄ MAMĘ??-z rozmyśleń wyrwał mnie jej głos a raczej krzyk. Muszę jej powiedzieć
-Lucy uspokój się-w jej oczach pojawiły się łzy. Wstałem z łóżka i przytuliłem ją do siebie. A on wtuliła się we mnie
-Zayn obiecaj mi, że powiesz mi prawdę i nie będziesz mnie okłamywał
-Dobrze. Czy twój tata zabił twoją mamę tego nie jeszcze nie wiem. Ale się dowiem. A Ty mi obiecaj, że nie zrobisz czegoś głupiego
-Obiecuję ale będziesz przy mnie-czy ja dobrze słyszę dziewczyna w której kocham się od przedszkola chcę żebym przy niej był
-Będę-pocałowałem ją w czoło
-Muszę iść jeszcze po wypis
-Okay. To ja będę czekał przy samochodzie-Lucy pokiwała tylko głową. Wziąłem jej torbę i ruszyłem w stronę parkingu
*Oczami Lucy*
Muszę przyznać, że Zayn jest całkiem przystojny. Dlaczego ja tego wcześniej nie zauważyłam? Odebrałam wypis w recepcji i wyszłam ze szpitala. Zobaczyłam Zayna podpalającego papierosa. 
-Palenie zabija Panie Malik
-Panno Smith sama pani pali więc proszę mnie nie pouczać
-Przepraszam Pana-oboje się uśmiechnęliśmy
-Paliłaś kiedyś po studencku??
-Co?? Nie
-A chcesz??
-Tak
-Okay-Zayn zaciągnął się porządnie i zbliżył swoje usta do moich. Ręką pokazał mi żebym je otworzyła. Zrobił to co kazał. Połączył swoje wargi z moimi i wdmuchał dym do moich ust, a ja się zaciągnęłam i wypuściłam dym na powietrze.
-Fajnie. Ja chce jeszcze raz-Zayn się uśmiechnął i znowu się zaciągnął. Paliliśmy tak dopóki papieros się skończył.
-To co jedziemy??-spytał
-Tak. Jadę do Ciebie czy do Harrego
-A gdzie wolisz??
-Wszystko jedno
-Do Harrego, bo prosił, żebym Cię przywiózł do niego
-Spoko. Który dzisiaj
-6 a co??
-O kurwa-olśniło mnie, że dzisiaj mam walkę ale wcześniej wyścig
-Zaraz Ci powiem tylko muszę zadzwonić do Harrego
-Okay-wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Harrego. Po paru sygnałach odebrał
-Hej Lu coś się stało??
-Nie. Właściwie to tak. Wiesz co jest dzisiaj
-Nie, a co ma być
-Domyśl się człowieku
-Walka i wyścig
-Brawo
-Ja pierdole zapomniałem o tym
-Ja też
-Wiesz, że nie pojedziesz i nie będziesz walczyć
-No chyba Cię coś pojebało, że nie wezmę w tym udziało
-Lucy jesteś jeszcze za słaba
-A Ty co mój ojciec, że mi zabronisz 
-No dobra. Poproś Zayna, żeby zawiózł Cię na tor. Tam się spotkamy
-Dziękuje. Do zobaczenia
Jak skończyłam gadać z Harrym to Zaynowi zadzwonił telefon
-No co tam Tommo.. O kurwa zapomniałem o tym.. Jak to Liam nie może.. Dobra pojadę.. Do zobaczenia-Zayn się trochę zdenerwował
-Co jest??-spytałam
-Nic tylko Tommo ma ostatnio jakiś humorki
-Może okres mu się zbliża
-Możliwe-zaczęliśmy się śmiać
-Zayn jest mała zmiana planów
-Jaka??
-Zawieziesz mnie na tor, bo Harry tam jest a ja nie mam kluczy do jego domu
-Okay. Domyślam się, że na tor gdzie odgrywają się nielegalne wyścigi
-Tak
-To Harry się ściga??
-Nie tylko, tam jego kumpel jest i musiał coś z nim załatwić-skłamałam, ale musiał
-Spoko-po piętnastu minutach dojechaliśmy na tor. Harry z kimś gada może to Luke. Nie to nie jest Luke. To jest Tommo
-Zayn czy Harry gada z Tommo
-Tak
-A co on tu robi??
-Wiesz czasami lubimy sobie popatrzeć na wyścigi
-Spoko, czyli zostajecie
-Nie ja muszę coś załatwić, tylko najpierw pogadam z Tommo
-Spoko. To co idziemy??
-Tak-dlaczego ja go okłamuje. Lucy co Ty zrobiłaś. Gdy stanęliśmy obok Harrego, Niallera, Soph, Louisa i Eleanor to nawet nas nie zauważyli byli za bardzo zajęci rozmową
-Hej-powiedziałam dosyć głośno 
-O Lucy miło Cię widzieć-powiedziała Eleanor i przytuliła mnie. Jak byłam w szpitalu ciągle mnie odwiedzała i muszę przyznać, że się zaprzyjaźniłyśmy
-O proszę moja Księżniczka nas odwiedziła-usłyszałam głos zza moich pleców. wiedziałam kto to, bo tylko jedna osoba mówi do mnie Księżniczka
-Luke. Dawno się nie widzieliśmy 
-Bo to Ty mnie nie odwiedzasz 
-Raz Ty mógłbyś mnie odwiedzić
-A skąd mam wiedzieć czy jesteś u Harrego czy u Nialla
-Możesz zadzwonić 
-Fakt. Proszę o wybaczenie. I obiecuję się poprawić-Luke uklęknął na kolana
-Debil 
-Luke masz-spytał go Harry i nawet wiem o co chodziło
-Harry czy przypadkiem czegoś mi nie obiecałeś 
-Przepraszam ale ja nie potrawie. Lucy wybacz
-Dobra niech Ci będzie ale masz się ze mną podzielić 
-Okay
-Louis musimy pogadać-powiedział Zayn zwracając się do Louisa



3 komentarze:

  1. Rozdział super!!!!! Nie mogę się doczekać co będzie dalej. Coś czuję, że Lucy i Zaza będą ze sobą rywalizować w tym wyścigu...
    Całuję Lilika ;*****

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy tą Lucy to do końca pogięło. Boże dziewczyno przed chwilą wyszłaś ze szpitala i chcesz wziąć udział w walce i wyścigu. Liczę na to, że może Hazza ją od tego pomysłu odciągnie... Co do rozdziału jest świetny, nie mogę doczekać się już kolejnego.
    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział cudowny. Też myślę, że Lucy i Zayn będą ze sobą rywalizować. I myślę też, że to będzie ostra rywalizacja
    Życzę weny i czekam na następny
    Julka -_-

    OdpowiedzUsuń