niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 14

*Oczami Zayna*
Obudziłem się w jakieś jebanej piwnicy przywiązany do krzesła. Próbowałem się rozwiązać ale to nic nie dawało. Do piwnicy weszło jakiś dwóch facetów a za nim ojciec Lucy
-W końcu się obudziłeś-powiedział Smith
-Czego ode mnie chcesz?
-Skąd znasz prawdę??
-Nie twój zasrany interes-uderzył mnie w twarz-Myślisz, że bolało??
-Zaraz może zaboleć. Zostawcie nas samych-tamtych dwóch wyszło- Czy Lucy wie o tym??
-Nie ale nie długo się dowie
-Nie odważysz się
-Przekonamy się
-Dlaczego chcesz zniszczyć jej życie??
-Ja?! To Ty niszczysz jej życie. Nawet nie zająłeś się nią po śmierci swojej żony. Tylko pieprzyłeś się z Jessicą
-Moja żona była zwykłą dziwką. Zdradzała mnie na prawo i lewo
-Gdyby była tu Lucy to byś dostał od niej w twarz za to co powiedziałeś o jej mamie
-Ale jej tu niema
-Nie wiem czy wiesz ale twoja obecna partnerka nie była moją sąsiadką
-To skąd się znacie
-Była dziwką-znowu dostałem po twarzy tylko mocniej
-Nie mów tak o Jessice
-Nie raz z nią spałem. Liam też skorzystał-znowu dostałem
-Już Ci powiedziałem nie mów tak o mojej narzeczonej. Zadam Ci jeszcze raz pytanie: SKĄD WIESZ CO SIĘ WYDARZYŁO DWA LATA TEMU
-Już Ci powiedziałem nie twój interes
-Dobrze. Jak tu posiedzisz to może zaczniesz gadać
-Nie doczekanie twoje
-Oj zamknij się, bo gadasz jak to gówniara
-Kto przepraszam bardzo??
-Lucy a kto inny. Święta panienka się znalazła.
-Jeszcze raz powiesz tak na temat Lucy to pożałujesz
-Od kiedy ona Cię tak interesuje
-A co Cię to obchodzi?? CO z Ciebie za ojciec jeśli mówisz tak o własnej córce
-To nie jest moja córka i sam o tym dobrze wiesz-i wyszedł a ja zostałem sam. Mam nadzieję, że Louis zacznie mnie szukać, choć sam nie wiem. Po tym co zrobiłem nie wiem czy w ogóle zauważą, że mnie nie ma.

*Następnego dnia*

*Oczami Lucy*
Obudził mnie budzik, który poinformował, że muszę wstać i iść do tej pieprzonej szkoły. Jestem ciekawa czy Zayn się pojawi. Zresztą nie interesuje mnie to. On już mnie wcale nie obchodzi. Czemu ja okłamuję samą siebie. Zależy mi na im i to cholernie. Zwlokłam się z tego łóżka i ruszyłam w stronę kuchni.  W połowie schodów wpadłam na kogoś i zlecieliśmy z reszty schodów. Otworzyłam oczy gdy leżeliśmy na dole. Znaczy ja na kimś leżałam
-Louis jak Ty łazisz
-Ja?! To Ty chodzić nie umiesz
-No pięknie. Zostawić Louis na pięć minut samego-zaśmiała się Eleanor, która schodziła ze schodów. 
-Kochanie to nie tak jak myślisz-zaczął się tłumaczyć
-Co tu się dzieje-spytał Harry, który wyszedł z kuchni.
-Spadłam ze schodów przez Louisa
-Przeze mnie?
-Tak, ale przynajmniej miałem miękkie lądowanie
-No a ja nie
-Twój problem-wstałam z niego oczywiście z małą pomocą ze strony Harrego. Ale to mniejsza z tym
-Czyja to koszulka-Harry wskazał na koszulkę, którą miałam na sobie
-A skąd ja mam wiedzieć. Chyba Nialla a co??
-Nic-weszliśmy do kuchni. Niall jak zwykle stał przy lodówce i patrzył co ma zjeść a Soph siedziała przy stole i patrzyła coś w telefonie.
-Cześć-powiedziałam
-Hej słońce jak się czujesz-Soph odłożyła telefon
-Dobrze
-Skąd Ty masz moją koszulkę-spytał Nialler
-Znalazłam ją więc sobie wzięłam. A tak w ogóle to co tu robi Gemma i czemu Louis z Ellie spali tu??
-O Gemmie nie chcesz wiedzieć a Louis z Ellie spali tu, bo im to zaproponowałem-wytłumaczył mi Harry
-Spoko
-Zjesz śniadanie-spytał Niall
-Lucy i śniadanie. Dobry żart-powiedziała Soph. Racja nigdy nie jadam śniadań
-Wiesz Soph dobry żart nigdy nie jest zły
-W sumie racja
-Idę się przebrać-wychodząc z kuchni wpadłam na Gemme
-Sorry
-Spoko
-Gemma przepraszam, że wczoraj nie powiedziałam Ci nawet cześć ale po prostu...-nie dokończyłam, bo mi przerwała, chyba zobaczyła, że głos mi się łamie, bo mnie przytuliła. Choć to dziwne, bo nigdy mnie nie lubiła.
-Spoko. Harry mi wszystko powiedział-uśmiechnęłam się do niej i poszłam na górę. Wyjęłam jakieś ciuchy z szafy i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Gdy już się umyłam i ubrałam. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy. Po jakiś dwudziestu minutach wyszłam z łazienki i zeszłam na dół
-To co do szkoły-powiedział Louis
-Chciałeś powiedzieć to pieprzonej szkoły. Niestety tak-odpowiedziałam mu. Pożegnałam się z Gemmą i Ellie.
-Louis czemu Eleanor nie chodzi z nami do szkoły
-Nie wiem
-Jedziesz ze mną czy z kim??-spytał Harry
-Hmm...Dzisiaj pojadę z...-miałam do wyboru Niall, Harrego i Louisa-Z Louisem
-Louis Lucy może z Tobą jechać??
-On nie ma nic do gadania-wsiadłam do samochodu Louisa i ruszyliśmy
-Chcesz ze mną pogadać na temat wypadku Twojej mamy. Prawda??
-Tak. Skąd wiedziałeś
-Po prostu domyśliłem się. Co chcesz wiedzieć?
-Wszystko
-Okay. Wiesz, że mnie Liam z Zaynem zabiją.
-Tylko spróbują to ja ich pozabijam
-No dobra

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, rozdział do dupy. Nie tak go sobie wyobrażałam.
I za to was przepraszam.
Następny rozdział tu i na This Is Us pojawi się we wtorek.
 

3 komentarze:

  1. Początek rozdziału super, środek mógłby być lepszy, ale nie jest źle. Czy tylko mi się tak wydaję czy Lucy będzie tą, która uwoli Zazę??
    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ugh! Jak ja nienawidzę ojca Lucy!!!!! Mam nadzieję, że szybko znajdą Zayna. Ale końcówka najlepsza: Lou bardziej boi się Lucy niż kumpli XD
    Całuję Lilka ;****************

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże jaki ten ojciec Lucy jest głupi. Nie tylko Tobie Joasiu wydaje się, że Lucy uwolni Zayna. Jestem ciekawa co się dalej wydarzy. Czekam na następny rozdział
    Julka -_-

    OdpowiedzUsuń