Siedziałem w sali i trzymałem za rękę Lusię. Moją Lusię. Zawsze dostawałem po głowie gdy mówiłem do niej Lusia. Nie wiem czemu nie lubi tego zdrobnienia. Pasował do niej tak idealnie. Nagle jej piękne oczka otworzyły się.
-Zayn?-spojrzała na mnie. Uśmiechnąłem się do niej-Gdzie ja jestem?? I co ja ty robię??-dodała słabo
-Jesteś w szpitalu, bo miałaś wypadek
-Jaki wypadek?? Ojciec wie??
-Spokojnie Twój tata nic nie wie. Lekarze wiedzą, że twoi rodzice nie żyją a Styles jest twoim bratem, bo wiedziałem, że nie chciałabyś, żeby twój tata tu przyjeżdżał, więc trochę nakłamałem lekarzom
-Dziękuję-uśmiechnęła się słabo-Zayn, powiesz mi czemu się tu znalazłam
-Nic nie pamiętasz
-Pamiętam jak byłam w klubie i rozmawiałam z Louisem. Później przyszedł ojciec z tą swoją. Podziękowałam Louisowi za drinka i za rozmowę i wyszłam. Dalej mam taką pustkę w głowie-z jednej strony cieszyłem się, że nie pamięta naszej rozmowy o jej ojcu i o tym, że chce pomścić mamę, ale z drugiej strony nie pamięta naszej rozmowy jak powiedziałem, że ją lubię i tych wszystkich rzeczy. Z rozmyśleń wyrwał mnie jej słaby głos-Zayn ale ja nie zostałam zgwałcona?
-Nie. Nie pozwoliłbym. Zostałaś potrącona przez samochód
-A kto mnie potrącił??
-Powiem Ci ale się nie denerwuje. Obiecujesz?
-Obiecuje
-Liam. On Cię potrącił
-Wiedziałam, że mnie nie lubi ale nie myślałam, że chce mnie od razu zabić
-Widzę, że humor Cię nigdy nie opuszcza
-Zayn mogę zadać Ci jeszcze dwa pytania??
-Oczywiście
-Czy to prawda, że twoi rodzice zginęli w tym samym wypadku co moja mama??
-Prawda. Skąd to wiesz??
-Mam przebłyski z naszej rozmowy. A czy to prawda, że mnie lubisz??
-Lubie i to bardzo
-To dobrze, bo ja Ciebie też-uśmiechnęła się do mnie a ja mogłem zobaczyć jej cudowny uśmiech, którego mi brakowało
-A coś jeszcze pamiętasz z naszej rozmowy
-Nie-do sali wszedł lekarz
-O widzę, że pani już się wybudziła ze śpiączki. To dobrze-powiedział lekarz-Chciałbym zrobić pani parę badań. Więc, czy mogę prosić, żeby pan wyszedł z sali-dodał po chwili
-Dobrze
-Zayn zadzwoń do Harrego
-Okay-wyszedłem z sali. Rozładowała mi się komórka więc postanowiłem, że pojadę do szkoły. Wsiadłem do samochodu, który stał na parkingu szpitalnym z trzy dni. Wsiadłem do niego i od razu ruszyłem. Po trzydziestu pięciu minutach znalazłem się pod szkołą. Wysiadłem i pomyślałem co mamy pierwsze. Chyba matmę. Tak matmę. Wszedłem do klasy w sumie to do niej wbiegłe
-Obudziła się-krzyknęłem. Soph pisneła z radości a Styles zerwał się z miejsca
-Ale jak??-spytał
-No normalnie. Jedziesz czy zostajesz??
-Jadę
-My też jedziemy-powiedział Horan wstając razem z Williams.
-Okay to jedziemy wszyscy-powiedział Tommo
-Ty też jedziesz-spytałem
-Tak-odpowiedział mi. Zdziwiło mnie to, że dzisiaj nie było w Payna w szkole. Czyżby chłopaczek się wystraszył. Dochodzili już do drzwi lecz nagle zatrzymał ich nasz nauczyciel.
-Jeżeli teraz wyjdziecie z tej klasy pożałujecie tego-zignorowali go i wyszli
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jestem zła na samą siebie, bo ten rozdział jest do dupy, ale mam nadzieję, że tak czy siak skomentujecie
I że tak bardzo was nie zawiodłam przy tym rozdziale
Asz taki do dupy to nie jest;)
OdpowiedzUsuńI mnie nie zawiodłaś:)
B.fajnie ze sie Lusi obudziła jest ciekawa co bedzie dalej
Czekam na next!
Yeah! Lusia się obudziła!!!!!!!! To bardzo dobry znak. A nie spodziewałam się, że Lucy powie w prost Zayn'owi, że go lubi. Strasznie jestem ciekawa co połączy w przyszłości tą dwójkę. Ciekawe dlaczego Li nie było w szkole. I czyżby szykowało się jakieś solo pomiędzy Zazą i Liamem??
OdpowiedzUsuńCzekam na nn
Całuję Lilka ;*******************
P.S. Rozdział jak zwykle super!