czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 16

*Dwa tygodnie później*
Cały czas siedziałam w pokoju. Jak oni mogli myśleć, że Cam nie żyje, że minęło 10 lat od jej zaginięcia to nie znaczy, że nie żyje. Harry, Niall, Soph i Ellie troszczyli się o mnie. Codzienni przynosili mi jedzenie, choć i tak mało jadłam, bo nie miała apetytu. Harry nalewał mi co wieczór wody do wanny i pomagał dojść do łazienki. Nie wiem czemu ale czułam się jak po gwałcie, Taka brudna. Ale i tak z nich wszystkich to Louis pomagał mi najbardziej. Przychodził do mnie i po prostu robił to czego potrzebowałam. Po prostu był. Strasznie zbliżyłam się do Lou, ale i tak traktowałam go jak starszego brata. Na szczęście żadne z nich nie naciskało na mnie, żebym im powiedziała kim jest Cami, ale ja i tak wiedziałam, że chcę wiedzieć. Jest tylko jedna osoba, która wie kim jest Cam i co się z nią stało. Był Zayn.Osoba dla której nie dawno zrobiłabym wszystko teraz nie zrobi nic. Taa... dobry żart nigdy nie jest zły. Ciągle mi na nim zależy mimo, że nie widziałam go ponad dwa tygodnie. Myślałam, że będzie dzwonił, pisał czy coś w tym stylu. A tu dupa. Najwyraźniej mu nie zależy tak jak mi. Była godzina 12:30. Wstałam z łóżka i ubrałam się w dresy i biustonosz sportowy. Zeszłam na dół z zamiarem powiedzenia im całej prawdy. Wszyscy siedzieli w salonie. Nawet Gemma o której zapomniałam.
-Jak się czujesz??-spytała Ellie
-Dobrze. Dziękuję. Chciałam z wami pogadać
-Coś się stało??-spytał zaniepokojony Lou
-Nie. Tylko wiem, że na pewno chcecie wiedzieć kim jest Camille
-Lulu jak nie chcesz mówić to nie musisz-dodała Tommo
-Widzę, że Louis ma na Ciebie duży wpływ-powiedział Harry
-Dlaczego-spytałam razem z Lou
-Bo nikomu nie pozwoliłaś do siebie mówić Lulu, bo tak Cię mama nazywała-Harry trochę posmutniał. Chciałam go przytulić ale Gemma mnie uprzedziła. Wiedziałam, że mnie nie lubi, ale żeby tak. Gdyby mogła zabijać wzrokiem dawno byłam martwa.
-Harry to nie tak. Po prostu mama była dla mnie kimś ważnym. Jak umarła nie radziłam sobie. Ale gdy was poznałam. Wiedziałam, że...-głos mi się łamał-Wiedziałam, że..-Harry przerwał mi w połowie zdania
-Okay. Rozumiem. Jest dobrze
-Nie Harry nic nie jest dobrze-zaczęła Gemma-Ty sobie flaki wypruwasz, żeby ona miała wszystko. Jesteś przy niej dzień i noc. A ona nie potrafi docenić tego co ma. Tylko potrafi użalać się nad sobą. A to mamusia nie żyje-łzy zaczęły spływać mi po policzku-A to jakaś Camille z którą nie wiadomo co się stało i kim w ogóle ona jest. Ja na twoim miejscu wywaliłabym ją z domu-rozpłakałam się totalnie
-Ale nie jesteś. Ja Lucy nie wywalę z domu, ale jak tobie nie odpowiada jej towarzystwo to może sama się wyprowadzisz-Harry stanął po mojej stronie. Nie spodziewałam się tego, bo to co Gemma mówiła to prawda. Potrafię zobaczyć tylko czubek własnego nosa. Nie potrafię docenić czyś uczuć ani tego co dla mnie robią.
-Wywalasz mnie??
-Nie. Tylko jak coś Ci nie odpowiada to nikt Cię tu nie trzyma
-Och no tak, bo Lucy jest najważniejsza. Jesteś żałośni
-Będzie lepiej jak już pójdziesz
-Dobrze, ale nie przychodź do mnie i żal się na nią-Gemma wyszła trzaskając drzwiami
-Przepraszam Cię Lucy.
-Nie Harry to ja powinnam Cię przeprosić
-Ty nie masz za co
-Mam.Przepraszam
-Przeprosiny przyjęte.-Harry wytarł mi łzy i przytulił. Jednak w jego ramionach czułam się najbezpieczniej. To był mój kochany Harry. Takiego, którego pokochałam jak brata i najlepszego kumpla.
-Harry mogłabym Cię jeszcze o coś prosić
-Oczywiście
-Mów do mnie Lulu
-Dobrze. Lulu-uśmiechnęłam się
-Ej a my takiego pozwolenia nie dostaniemy-spytał oburzony Niall
-Dostaniecie
-Cieszę się-Nialler uśmiechnął się-Chodź usiądź-Zrobiłam to co kazał. Usiadłam pomiędzy nim a Harrym
-Zanim zacznę chciałabym żebyście mi nie przerywali
-Okay-powiedzieli zgodnie
-Cami jest moją siostrą, która jest ode mnie młodsza o dwa lata. Została porwana w wieku 5 lat. Cam była słodka. Razem z Jamese opiekowaliśmy się nią. Pewnego dnia gdy mój niby ojciec był w pracy a mam poszła do sklepu naprzeciwko domu, ktoś się włamał. Schowałam Jamesa i Camille w szafie a sama wzięłam nóż i poszłam zobaczyć co się dzieje. W domu było dwóch facetów. Jeden z nich szukał czegoś w sypialni rodziców a drugi był na dole. Zamknęłam tego co był w sypialni. Gdy schodziłam ze schodów potknęłam się i spadłam ze schodów. Ten co był na dole zauważył mnie. Nie miałam jak uciekać. Podniósł mnie i spytał się gdzie jest Camille odpowiedziałam mu, że jest bezpieczna. On zaczął się śmiać. Ze schodów zszedł tamten drugi z Camille. Błagałam, żeby wzięli mnie zamiast jej. Ale oni tylko mnie wyśmiali. Ten co mnie trzymał powiedział do tamtego drugiego, że niech idzie do samochodu a się trochę pobawi. Na  początku nie wiedziałam o co chodzi, ale później się skapnęłam. Odepchnęłam go od siebie a on powiedział, że niegrzeczna ze mnie dziewczynka. Ja mu na to, że jeszcze nie wie jaka mogę być niegrzeczna. Wzięłam nóż i wbiłam mu w brzuch. Wybiegłam z domu, żeby uwolnić Cami, ale niestety odjechał. Zayn zobaczył mnie całą w krwi i spytał co się stało. Powiedziałam mu prawdę. On pomógł mi ukryć ciało i zmyć krew z ciała. gdy mama wróciła Zayn jej wszystko wytłumaczył. Mama powiedziała, że będzie wszystko dobrze. Ona nigdy nie traciła nadziei, że Camille nie żyje.
-Zaraz czyli Zayn  widział Cię nago??-spytał Niall
-Niall ja Ci tu opowiadam o mojej zaginionej siostrze a Ty się mnie czepiasz, że Zayn widział mnie nago. Dla twojej wiadomości miałam wtedy 7 lat
-A Zayn ile??-spytała Ellie
-9, ale zachował się jak prawdziwy facet
-Jak pozbyliście się ciała??-kolejne pytanie zadał Harry
-Zayn zadzwonił po kuzyna i on wywiózł ciało. Noża też się pozbyli.
-Więc to Zayn miał na myśli jak mówił, że dużo przeszłaś-dodał Tommo
-No. W wieku 7 lat zabiłam człowieka.
-Biedna Lucy
-najgorsze jest to, że to moja wina, że Camille została porwana
-Nie twoja. Zrobiłaś wszystko co mogłaś
-Mówisz jak Zayn
-Jak tak się do siebie zbliżyliście to czemu go nienawidziłaś-spytała Soph
-Bo wykorzystał moją chwilę słabości
-Czyli??
-Co roku zostawałam uznawana za najładniejszą dziewczynę w szkolę, dlatego też nie miałam koleżanek. Każdy chłopak chciał ze mną chodzić. Ale ja nie chciałam. Zayn powiedział, że jeśli z nim nie będę to powie wszystkim co zrobiłam. Odmówiłam bojąc się konsekwencji. Ale on i tak nic nikomu nie powiedział-w tym momencie zadzwonił mi telefon a Louis dostał wiadomość. Spojrzałam na wyświetlacz. Jessica. Czego ona może ode mnie chcieć. odebrałam
-Hallo
-Cześć Lucy
-Jeśli chodzi o ojca to zapomnij, że będę z tobą rozmawiać
-Nie nie chodzi o niego
-To o kogo??
-O Zayna
-Że co proszę??
-Nick go porwał
-Dlaczego??
-Nie wiem
-Gdzie on jest??
-W opuszczonym magazynie na końcu Londynu
-Dzięki, ale dlaczego mi pomagasz??
-Bo Nick zrobił największy błąd w życiu. Nie chcę żeby poszedł do wiezienia.
-Największym jego błędem w życiu było zabójstwo mojej mamy
-On jej nie zabił
-A Ty mu wieżysz
-Tak
-Dobra skończmy ten temat. Jeszcze raz dzięki-rozłączyłam się
-Zayn został porwany-powiedziałam razem z Tommo



----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale nad morzem nie miałam wi-fi, a jak wróciłam to miałam problemu z komputerem. 
Mam nadzieję, że wam się podobał ten rozdział
Obiecuję, że na obydwu bloga następny rozdział pojawi się za dwa dni.
Proszę komentujcie

2 komentarze:

  1. Boski rozdział. Czym Ty dziewczyno jeszcze nas zaskoczysz. Co rozdział dowiadujemy się czegoś nowego. Z niecierpliwością czekan na nexta!
    Całuję Lilka ;*************

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Jak na moje biedne serce za dużo się tu dzieje. Myślałam, że zaraz dostanę palpitacji. Ale rozdział bardzo mi się podoba.
    Joasia

    OdpowiedzUsuń